Mam niestety złą wiadomość:(Maruda odchodzi w przyszłą sobotę:(Nigdy mnie nie ma w ten dzień, ale na pewno pojadę go pożegnać choć może się zbłaźnię, bo ryczeć będę to pewne...Nie wiem co się stało, ale ostatnimi czasy bardzo go polubiłam jak już wcześniej pisałam.Kurcze no nie wiem co jest lepsze.Wiem,że pójdzie do fajnej babki,która będzie miała codziennie dla niego czas i planuje,że go wystawi na ścieżkę huculską i w ogóle.Nie no to pewnie dobrze dla niego,ale chyba każdy mnie zrozumie kto miał taką sytuację co czuję;/Dzisiaj z koleżanką wzięłyśmy go na halę i spróbowałyśmy metodę Montiego Robertsa...Biegał 30 min galopem i kłusem,ale tylko pod koniec spuścił głowę i zaczął żuć...Dobrze,że chociaż tyle.Mimo wszystkiego co mi zrobił złego to jestem z niego bardzo dumna:)Będzie go brakować,bo wiadomo,że nic się już nie będzie działo:(A tak to zawsze coś zmajstrował:PI ten wpis poświęcam JEMU choć pewnie napiszę co się działo...Dodaję jego zdjęcie:)
no szkoda, szkoda :( 3maj się! :)))
szkoda;(( wspolczuje cie ale dobrze ze mialam mozliwosc przebywania z takim koniem ;0