Więc muszę to powiedzieć. Maxima w końcu urodziła córeczkę. Małą klaczka, jako jedyna w tym roku ze wszystkich małych tinkerków urodziła się srokata. Jest taka malutka i wesoła. Maxima jak na matkę jest spokojna, pozwala ją głaskać przytulać. Nawet uszu nie położy po sobie jak Tinki. Maxima jest klaczką, którą zawsze biorę na hipoterapię. Jest spokojna, a przede wszystkim cierpliwa. Normalna jazda na niej jest wyczynem, gdyż jest nie do zatrzymania, ale to nic. Przechodziła ze mną 3/4 swojej ciąży. Jak wyjezdżałam na wakacje poprosiłam ją aby na mnie zaczekała z porodem. I tak się stało. Urodziła w noc kiedy wróciłam. Jestem z niej taka dumna.
Komentarze