Reklama

Metody karania i nagradzania koni

Różni ludzie mają różne metody na zajeżdżanie konia. Jedni go łamią w wieku lat dwóch, kiedy koń jeszcze nie do końca świadom jest swojej siły, inni czekają długi okres czasu, żeby w końcu konia wziąć na lonżę i dwa lata lonżować, nagradzając za każdy dobrze wykonany krok. Zapominamy jednak, że przechodzenie ze skrajności w skrajność przy pracy z koniem jest najgorszym, co może nam się zdarzyć, bo zwierzę najzwyczajniej w świecie głupieje.
Dlatego staramy się zachowywać równowagę. Za złe poczynania karzemy, za dobre - nagradzamy. I właśnie taki system, moim zdaniem, jest najbardziej efektywny i w pracy z jeźdźcem, i z koniem.
Zacznijmy jednak od metod, które mogą być stosowane podczas pracy z siodła, konkretniej - na naszych pomocach naturalnych, które zawsze są dla nas dostępne. Oddziaływanie wodza-ręka jest najczęściej stosowaną karą i nagrodą. Koń robi coś źle - skracamy wodze, robi coś dobrze - popuszczamy, dając mu odrobinę luzu. I nie chodzi tu o jazdę na wiszących wodzach, bo kontakt na pysku utrzymywać należy zawsze. Chodzi o zwyczajne manipulowanie wodzą w ramach porozumienia z koniem z siodła, karania i nagradzania.
Kolejna pomoc - łydka. Pomoc chyba najskuteczniejsza, jeśli chodzi o "poganianie" konia, aczkolwiek wszystko zależy od wyszkolenia wierzchowca. Sama miałam okazję dosiadać zwierzę, które przechodziło w szybszy chód od samego pochylenia się jeźdźca do przodu. Kontynuując jednak, łydka równie dobrze może być kolejną pomocą karzącą i nagradzającą. Koń nie chce iść, przykładamy tą łydkę, męczymy go tą łydką, aż zrobi coś dobrze. Jeśli w końcu mu się uda, z ulgą pomoc odkładamy, na co odpoczywa nie tylko nasz mięsień, ale również sam koń, odbierając ów sygnał jako właśnie nagrodę. Oczywiście, są konie na to odporne, którym łydki się zbyt często nie odkłada.
Kolejna pomoc, dość skuteczna w systemie kara-nagroda to dosiad. Możemy obciążyć swój krzyż, tym samym zmieniając środek ciężkości na grzbiecie konia z grzbietu na nerki. Z tą karą jednak należy wybitnie uważać, bo jest chyba najmniej przyjemną pomocą, na jaką sobie możemy pozwolić. Jeśli chodzi o pomoce naturalne, rzecz jasna.
Potem pojawia się kolejna grupa, mianowicie: pomoce nienaturalne. Bat, ostrogi i co się jeszcze człowiekowi przyśni. W tej kwestii jednak nie będę ich działania opisywać, bo co jeździec - tym skuteczniejsze działanie takich pomocy i większe pole do popisu. Należy jednak pamiętać, że niektóre z tych pomocy winny być ostateczną ostatecznością i takiej czarnej nie używa się, jeżeli rzeczywiście nie ma takiej potrzeby.
A co z pracą z ziemi? System działa identycznie. Lonżowany przez nas koń raz czuje oddziaływanie ręki na wędzidło, raz trochę oddajemy mu luzu. Warto pamiętać o sile głosu (również pod siodłem), a konkretniej o sile jego tonacji. Karą czy nagrodą może być dobrze zaintonowane słowo. No i to, co wierzchowce lubią najbardziej, czyli - smakołyki. Jednak z tym ostatnim nie należy przesadzać, bo konia zbyt częste przyjmowanie takiej nagrody może najzwyczajniej w świecie znużyć.
Reasumując, w systemie kar i nagród najważniejsze jest to, by umiejętnie dobrać karę i nagrodę do adekwatnego wydarzenia. Wiadome jest, że nie będziemy konia namiętnie lać batem za zbyt gwałtowne przejście z kłusa do galopu, albo nie skrócimy maksymalnie wodzy dlatego, że koń się potknął. Trzeba rozróżniać sytuacje, w których czynniki zewnętrzne działają na konia, a w których dany błąd jest wybrykiem tylko i wyłącznie zwierzęcia. Ale czy znaczy to, że ów system jest zbyt skomplikowany? Otóż nie, jest systemem prostym i skutecznym, a nawet wygodnym. A o to nam przecież w jeździectwie chodzi, prawda?
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    agatkasachon8 2012-02-24 23:34:21

    Według mnie bardzo dobrze jest wyjaśnione. Tylko mam jeden problem: koń na którym jeżdżę zawsze gdy skracam wodze ten zaczyna mi łeb zadzierać w górę i czasami w dół. Nie mogę go do porządku doprowadzić bo ja nie mam wielkiej siły w rękach i nie mogę jej przytrzymać. Boję się, że w końcu moja słabość w ręku doprowadzi do czegoś złego. Gdyby tylko tak nie machał łbem to by był najlepszy koń jakiego w życiu spotkałam. Nie wiem co zrobić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    agatkasachon8 2012-02-24 23:34:01

    Według mnie bardzo dobrze jest wyjaśnione. Tylko mam jeden problem: koń na którym jeżdżę zawsze gdy skracam wodze ten zaczyna mi łeb zadzierać w górę i czasami w dół. Nie mogę go do porządku doprowadzić bo ja nie mam wielkiej siły w rękach i nie mogę jej przytrzymać. Boję się, że w końcu moja słabość w ręku doprowadzi do czegoś złego. Gdyby tylko tak nie machał łbem to by był najlepszy koń jakiego w życiu spotkałam. Nie wiem co zrobić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    agatkasachon8 2012-02-24 23:33:51

    Według mnie bardzo dobrze jest wyjaśnione. Tylko mam jeden problem: koń na którym jeżdżę zawsze gdy skracam wodze ten zaczyna mi łeb zadzierać w górę i czasami w dół. Nie mogę go do porządku doprowadzić bo ja nie mam wielkiej siły w rękach i nie mogę jej przytrzymać. Boję się, że w końcu moja słabość w ręku doprowadzi do czegoś złego. Gdyby tylko tak nie machał łbem to by był najlepszy koń jakiego w życiu spotkałam. Nie wiem co zrobić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama