Reklama

Mgliste konie

galopuje.pl
24/05/2010 08:50
Trudno powiedzieć dlaczego mieszkam w dość dziwnych miejscach. Moja cygańska dusza prowadzi mnie przez świat i powoduje, że niespokojne serce nie może zaznać spokoju. Często zmieniam lokum, bo tak chce los i za każdym razem ląduje w dość dziwnej scenerii. Kiedyś mnie to nie zastanawiało. Kiedy przyszedł czas pakowaliśmy dobytek, a są to głównie konie i zmienialiśmy miejsce zamieszkania. Koniom chyba dobrze robią takie zmiany pastwisk i okolicy, w końcu są gatunkiem wędrującym. A i ja nie mam powodu do narzekań, bo lubię co jakiś czas zmienić dekoracje widocznie geny nomadów nie dają mi spokoju. Obecnie mieszkamy na ranczo, które stoi w miejscu dawnego folwarku. Cały budynek i rozległa stajnia są usytuowane na ceglanym po folwarcznym podłożu. Miejsce jest urokliwe, a wkoło roztacza się przestrzeń zachęcająca do galopów. Majątek Łuszczewek należał swego czasu do dziedzica, łącznie z pałacykiem w którym mieszka obecnie Grażyna wielbicielka wszelkich zabłąkanych zwierząt i obecna właścicielka pałacu. Czasami wozi swoje zwierzęta kremowym eleganckim Lexusem i z przejęciem opowiada o ich losach. A jest o czym opowiadać ponieważ dorobiła się stada kotów, gromadki psów, ostatnio dołączyły owce. Stare i po przejściach mają u Grażyny niebiańskie dożywocie. Pałac otacza duży wypielęgnowany park ze starodrzewem. Wieczorami z parku dobiegają śpiewy słowików i robi się romantycznie i bajkowo. Swego czasu uśmiechnięty sąsiad, który dba o to by wokół naszej stajni było czysto opowiedział mi historię, która krąży od lat i dotyczy miejsca mojego obecnego zamieszkania. Wysłuchałam jej z ciekawością i zainteresowaniem, bo jestem wielbicielka historii z pogranicza dwóch światów. Bezpośrednio za moją stajnia przebiega asfaltowa droga, która kiedyś była polna. Wzdłuż drogi rosły mocarne, stare drzewa o potężnych koronach, kiedyś było ich bardzo dużo i rosły wzdłuż drogi na przestrzeni kilku kilometrów. Jak opowiadają starsi mieszkańcy wsi, nie sposób było wieczorem przejechać w okolicy drzew. Wielu z nich ponoć widziało kilka mglistych koni nagle wyłaniających się spośród drzew rączym galopem . Konie były szare i nierealnie przejrzyste, galopowały na człowieka i kiedy już były niebezpiecznie blisko nagle niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozpływały się w przestrzeni niczym dym. Wielu opowiadających o takim spotkaniu uznano za niegodnych zaufania i nadużywających zbyt mocnych trunków. Spotkanie z końmi wywołało masę komentarzy jedni wierzyli w nie inni nie. Jednak była grupa, która niezmiennie utrzymywała, że widziała mgliste konie, i mimo usilnych starań nie zdołano im wmówić, że konie nie istnieją. Okoliczni mieszkańcy na wszelki wypadek zaczęli unikać wieczornych odwiedzin tego miejsca. Później wycięto drzewa, zostało tylko siedem potężnych akacji. Kiedy zapada księżycowa jasna noc i światło księżyca oświetla przestrzeń sinym blaskiem siodłam konia i w ciszy nocy wyruszamy na spotkanie koni- duchów, w głębi serca żywię nadzieję, że może kiedyś je spotkamy i pogalopujemy razem z mglistymi końmi..
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Montana 2011-01-30 15:27:10

    Piszę książkę właśnie dla Was mam nadzieję że będzie do kupienia już w kwietniu!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ranissimo 2010-09-29 20:45:12

    Oni mają rację, Pani musi wydać jakąś książkę. bardzo posimy...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Agatulec13 2010-07-08 20:22:49

    Znów.. arcydzielo ;))

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama