15 marca 2015 roku na warszawskim Torwarze zakończył się cykl zawodów jeździeckich Cavaliada 2014/2015. Wśród kilku nagrodzonych tego dnia jeźdźców była Julia Janku. Młoda, 15-letnia mieszkanka Poznania, odebrała tego dnia nagrodę główną cyklu Cavaliada Future. Jest to rozgrywana równolegle ze zmaganiami seniorskimi, seria zawodów w skokach przez przeszkody dla dzieci i juniorów startujących na kucach do 148 cm wysokości.
Kilka dni temu udało nam się porozmawiać telefonicznie z Julią o jej przygodzie z jeździectwem oraz kwestii bezpieczeństwa przy koniach. A oto krótki zapis tej rozmowy:
galopje.pl: Dzień dobry Julia. Opowiedz nam trochę jak wyglądały początki Twojej jeździeckiej przygody i jak to wygląda dziś.
Julia Janku: Na jeździectwo namówiła mnie znajoma taty. Postanowiła spróbować i tata zabrał mnie na pierwszą jazdę. Spodobało mi się i zaczęłam jeździć częściej. I tak zostało do dziś. Było to niespełna 2,5-3 lata temu.
g.pl: Zatem nie jeździsz wcale bardzo długo a mimo to, ten wielki sukces na Cavaliadzie – serdeczne gratulacje. W takim razie jak często i jak długo trenujesz dziś?
J. J.: Dziś mój trening to przynajmniej 3 jazdy w tygodniu, choć zazwyczaj jeździmy częściej. Ale nawet kiedy nie jestem w stajni, robię inne rzeczy związane z jeździectwem, np. zajmuję się sprzętem, tak że można powiedzieć, że konie to dla mnie codzienność. Trenuję w klubie w którym jestem zrzeszona - Ranczo Kołata a oprócz tego w innej stadninie pomagam w zajeżdżaniu młodych kucy.
g.pl: Ulubiony koń?
J. J.: Dotychczas jeździłam na kucyku Pasjonata Amigo, to z nim wygrałam Cavaliadę Future oraz osiągnęłam inne swoje sukcesy w zawodach ogólnopolskich. Dziś już z niego wyrosłam i od pewnego czasu jeżdżę na Prometeuszu. To ośmioletni koń, grupy D. Dopiero od pół roku jest pod siodłem Jestem jego drugim jeźdźcem ale w tej chwili jedynym. Jesteśmy na etapie zgrania się i właśnie przygotowujemy się do mistrzostw Wielkopolski, które odbędą się w Koninie.
g.pl: Julia, podczas ceremonii dekoracji Cavalaidy w Warszawie, z rąk prezesa PZJ otrzymała pierwszą odznakę „Jeżdżę bezpiecznie”, zostałaś także ambasadorem całej akcji. Powiedz nam dlaczego i co to znaczy dla Ciebie bezpieczeństwo w jeździe konnej
J. J.: Bezpieczeństwo jest niezmiernie ważne. Nie możemy traktować jazdy rutynowo. Koń to płochliwe zwierzę, nawet kiedy jest to znany i sprawdzony koń, na którym jeździmy codziennie. Trzeba być ostrożnym, bo nigdy nie wiadomo czy nie wystraszy się choćby powiewu wiatru. I wtedy bardzo łatwo może dojść do wypadku, coś się stać
g.pl.: Czy w Twojej przygodzie z jeździectwem, ktoś wspominał o kwestiach bezpieczeństwa? Czy uważasz, że masz na ten temat dobrą wiedzę?
J. J.: Myślę, że tak. Bezpieczeństwa uczy nasz trener, nie pozwala nam jeździć i skakać bez kasku, zwraca uwagę na różne rzeczy podczas pracy z koniem.
g.pl.: Czy zdarzały się Tobie jakieś wypadki podczas jazdy konnej, czy w jakiś sposób ucierpiałaś w nich.
J. J.: Z kucykiem, na którym jeździłam dotychczas byliśmy dobrze zgrani i wszystko nam wychodziło. Na zawodach tylko raz spadłam, na szczęście niegroźnie, i kiedyś oboje (ja i koń) poślizgnęliśmy się i upadliśmy podczas treningu. Ale nikomu nic się nie stało.
g.pl.: Czy widziałaś może wypadki u innych?
J. J.: Tak, nawet ostatnio na zawodach moja koleżanka z klubu wpadła między drążki. Koń potknął się przed przeszkodą i uderzyła, tak mocno, że połamała toczek. Gdyby nie miała go na sobie, skutki mogły być naprawdę groźne. Nie wiadomo czy mogłaby kontynuować jeździectwo i dalej myśleć o koniach. Trzeba zawsze jeździć w kasku.
g.pl.: Jazda w toczku na pewno a co oprócz niej? Jak byś opisała, pokrótce, co dla Ciebie znaczy jeździć bezpiecznie? Jakie są podstawowe zasady bezpieczeństwa
J. J.: Toczek lub kask podczas każdej jazdy. Zwłaszcza wtedy gdy trenujemy, i podczas skoków. Kiedy koń jest płochliwy warto założyć także kamizelkę. Trzeba jeździć rozważnie
g.pl.: Co to znaczy według Ciebie?
J. J.: Rozważnie czyli nie jeździć samemu, bez trenera, kiedy nie czujemy się dość pewnie. Trzeba wiedzieć co i jak, znać zasady postępowania z koniem. Na przykład w stajni nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, postępować uważnie.
g.pl.: Mówi się, że w żadnym razie nie można zachodzić konia od tyłu, zgodzisz się z tą opinią?
J. J.: Oczywiście. Nie można podchodzić do konia z tyłu. Bo kiedy nas nie widzi, nawet nasz, najbardziej znany i ulubiony koń, może łatwo się spłoszyć i nas kopnąć, chcąc się obronić, On po prostu nie wie co się dzieje, nie widzi kto podchodzi i może zareagować po swojemu. Dlatego nie wolno takich rzeczy robić w żadnym razie. Trzeba koniecznie znać zasady, żeby jazda była bezpieczna i przynosiła nam radość.
g.pl.: Julia, a czym zajmujesz się poza końmi i jakie są Twoje dalsze plany w tej pozajeździeckiej sferze?
J. J.: Teraz chodzę do gimnazjum a po jego ukończeniu chciałabym zacząć naukę w technikum hodowli koni w Poznaniu.
g.pl.: Czyli to jeździectwo stało się Twym prawdziwym konikiem, życiową pasją?
J. J.: Zdecydowanie tak. Na zakończenie chciałabym przekazać serdeczne pozdrowienia dla Hodowcy Amigo Pana Jurka Kołodziejka.
Przyłączamy się do pozdrowień i dziękujemy Julii za rozmowę. Życzymy dostania się do wymarzonej szkoły i kontynuacji tego co lubi najbardziej, również w pozasportowym wymiarze. Życzymy wielu sukcesów jeździeckich i nie tylko. I razem z Julią Janku przypominamy Wam – trzeba jeździć rozważnie i bez rutyny – po prostu bezpiecznie.
Publikacja w ramach programu PZJ "Jeżdżę bezpiecznie"
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze