Reklama

Mój egzamin na brązowa odznakę jeździecką

09/10/2011 21:52
Zawsze marzyłam o zdaniu egzaminu na brązową odznakę jeździecką. Moje marzenie spełniło sie 19 marca 2011 roku.

Dzień przed egzaminem byłam w stajni, razem z koleżankami, które ze mną zdawały. Miałyśmy dużo roboty. Musiałyśmy dokładnie wyczyścić konie. Wymyć im ogony i zapleść warkocze. Ogłowia i siodła także musiałyśmy dokładnie wyczyścić i napastować. Tego dnia do domu wróciłam bardzo późno. Wszystko sobie przygotowałam. Buty, frak, bryczesy, kask i rękawiczki. Przed snem jeszcze przeglądałam pytnia do egzaminu teoretycznego. Późno zasnęłam.

Stres udzielał mi się od rana. O 6.30 byłyśmy w stajni. Jeszcze raz wyczyściłyśmy konie. Napastowałyśmy im kopyta , wyczesałyśmy grzywy i ogony. Po założeniu ochraniaczy i derek zapakowałyśmy konie i sprzęt.
Odznakę zdawałam w Rybniku w OJ Indeks. Podczas drogi starałam się skupić na powtarzaniu pytań, ale stres robił swoje...
Gdy dotarliśmy wypakowałyśmy konie i zaczęłyśmy je siodłać. Myślałam, że przyjdą sędziowie ocenić jak obchodzimy się z koniami, jak siodłamy, ale nie przyszli.
Gdy nasze dwa koniki były gotowe pierwsza koleżanka wsiadła i zaczęła rozgrzewkę. Było nas 4 a konie były 2. Vector do ujeżdżenia a Seret do skoków.

Egzamin odbywał się na hali. W stresie czekałam na swój przejazd... Byłam 3 w kolejności. Wszystkie koleżanki przede mną zdały.
Kiedy wsiadłam na konia poczułam się pewniej. Zaczęłam się rozgrzewać. Wolty, zmiany kierunku i przejścia. W końcu wywołali mnie, abym wjechała na czworobok. Przejechałm wzdłuż ścian, przyjżałam się lierom. Podniosłam rękę w górę sygnalizując, że jestem gotowa. Zazwonił sędziowski dzwonek i wyjechałam na środek.
Przejazd wyszedł mi przeciętnie. Zdałam ujeżdżenie.
Później nastąpił czas na skkoki. Seret w nowym miejscu mocno szedł do przodu. Trzeba było go wychamowywać. Raz trochę się z nim poszarpałam. Ale przejazd był na czysto. Bez wyłamania i zrzutki. Zdałam i skoki.
Teoria wydawała mi się najbardziej stresująca. Siedziałyśmy na przeciwko sędziów którzy zadawali pytania. Każdy miał ich 6 czy 7 (nie pamiętam już). Na każde odpowiedziałam bezbłędnie. Najgorszy był czas oczekiwania, kiedy sędzia wybierał pytanie.

Cała nasza grupka zdała. Wszyscy szczęśliwie wróciliśmy do stajni. Konie dostały zasłużone marchewki a my wszystkie razem się cieszyłyśmy ;)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Korsyka98 2011-12-28 20:51:59

    Hej...  czy mozesz mi w wiadomosci prywatnej dokładnie opisac jak wygladało ujezdzanie? co musiałas robic itp ?? :P z góry dziekuje :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Anulla 2011-10-12 17:57:55

    Bardzo ciekawe sprawozdanie! Gratuluje zdania odznaki! Życzę powodzenia i dalszych sukcesów! :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ola Koniara 2011-10-10 16:04:23

    U mnie teoria była najfajniejsza. Sędziowie byli fajni i jak zobaczyli, że ładnie umiem odpowiedzieć to zadali mi tylko 3 pytania. Niestety na ujeżdżeniu nie miałam zbyt dużo czasu na zapoznanie się z czworobokiem, ale skokach dali mi 2 skoki próbne (jechałam jako jedyna na kucyki i mi specjalnie obniżali i regulowali odległość na drągach).

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama