Reklama

Mój pierwszy i drugi upadek z konia

25/02/2011 08:38
Upadek 1
Miałam wtedy 7 lat i to była pierwsza lekcja jazdy konnej . Siedziałam na myszowatym kucu o imieniu Agi . W stępie wykonywałam ćwiczenia zadane przez instruktorkę . Nagle koń spłoszył się (oczywiście ruszył galopem) , a ja ? Ja utrzymałam się w siodle przez 2 sekundy , a potem spadłam . Podniosłam się z ziemi z wielkim płaczem (pewnie mnie nic nie bolało , tylko się bardzo wystraszyłam) . Mój tata siedział na pobliskiej ławce , podbiegł do mnie , w chwilę później podeszła instruktorka prowadząca konia i dopytywali się czy nic mi nie jest . Bałam się z powrotem wsiąść na Agiego , ale tata mnie przekonał , żebym dosiadła go jeszcze raz . Reszta część jazdy przebiegła pomyślnie.

Upadek 2
Ten już był zdecydowanie później . Miałam wtedy 12 lat . Na lekcję przydzielono mi dereszowatego konia Newtona . Byłam bardzo zadowolona , że dostałam takiego właśnie konia . W połowie lekcji nakazano mi i reszcie grupy usiąść w półsiadzie i ruszyć kłusem . Wszystkim szło pomyślnie . Nagle Newton spłoszył się . Zapewne bez problemu utrzymałabym się , ale straciłam równowagę . Spadłam dość szybko , koń pogalopował na drugi koniec placu , a ja po chwili doszłam do niego . Upadek mógł wyglądac dość groźnie , bo spadając uderzyłam głową w ogrodzenie . Na szczęście miałam na głowie toczek :) . Podeszłam do konia , dosiadłam go , a na następnej lekcji półsiad wykorzystywaliśmy w galopie.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama