Reklama

Mój pierwszy skok z galopu

09/08/2010 12:34
Ostatnio ( 8/08/2010 ) w Perzanowie na zawodach pierwszy raz skoczyłam przeszkodę z galopu, było super uhuu!
Zawody zaczęły się rano. Wcześnie wstałyśmy i wyjechałyśmy z mamą z Warszawy. Po dwóch godzinach dotarłyśmy na miejsce. Okazało się, że mamy jeszcze godzinę do momentu kiedy będziemy mogli wejść do stajni. Postanowiłam iść i przywitać się z koleżankami.
Były to zawody organizowane przez obóz, z którego wyjechałam po zakończeniu mojego turnusu. Zostawiłam wtedy rzeczy. Więc przy okazji poszłam je zabrać.

Po śniadaniu, ok. 9:30 poszłyśmy do stajni przygotować konia. Ja dostałam Raniego, tego co chciałam, i miałam jechać program dowolny ujeżdżeniowy (polegający, na wykonaniu poleceń trenera w dowolny sposób) i skoki na brązową odznakę. Trochę się wystraszyłam, ponieważ nigdy nie skakałam przeszkód wyższych niż 50cm krzyżaczki z kłusa, a tu nagle mam skakać 70cm z galopu. Pomyślałam - raz kozie śmierć, poza tym miałam jachać na Ranissimo, czyli nic by mi sie nie stało. Przygotowałam konia z kilkoma innymi dzieciakami i pierwsza osoba pojechała na teren trawiasty rozgrzać konia, a reszta poszła oglądać programy ujeżdżeniowe na halę. Jechały dwa na brązową i jedna na srebrną. Po chwili poszliśmy na teren trawiasty. Ja miałam ostatnia jechać program dowolny.

Trochę sie zestresowałam, bo nie lubię ujeżdżenia, a ostatnie zawody nie były takie dobre... Wszyscy pojechali, i nadeszła moja kolej... Wsiadłam na niego i program pojechałam bezbłednie, choć zajęłam 5-te miejsce. Nadszedł czas na skoki. Dzieciaki pojechały krzyżaczki, jedna osoba pojechała na brązową odznakę i wsiadłam ja. Zrobiłam jedno kułeczko kłusem i przy następnym zaczęłam. Najechałam na pierwszą przeszkodę, niestety Rani się zestresował i nie wycelowałam, po czym wyłamał mi. No nic - myślę - 4 punkty do tyłu, ale muszę jechać dalej.

Na pierwszym zakręcie zagalopowałam, już myślałam, że wyłamie. A tu HOP i po przeszkodzie. Super! Pierwszy skok z galopu. Nie było tak źle, a nawet było super! Pojechałam dalej. Prze każdym skoku pochylałam sie do przodu i łapałam za grzywę Raniego. Wiedziałam, że na jego grzbiecie nic mi nie grozi. Skoczyłam wszystko i zajęłam 4te miejsce. No, zajęłabym pierwsze, gdyby nie te 4 punkty...
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ranissimo 2010-08-30 13:51:26

    Dziękuje. A co do trzymania się grzywy i szyi - mój trener powiedział, że jak trzywam grzywy podczas skoku, to koń czuje jakby się czochrał z innym koniem i jest to dla niego przyjemniejsze jak klepanie. I przez to myśli, że jak ładnie skoczy to dalej będziemy się czochrać...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Canter 2010-08-23 10:15:45

    No to gratuluję osiągnięć ;))Oby tak dalej ;D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Naz13 2010-08-23 00:41:51

    heh to super 4 miejsce to naprawde dobry wynik .;P Ja jak skakałam 1 raz przez przeszode galopując to miałam takiego stresa, że masakra ale naszczęście wszystko się dobrze skończyło ...;D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama