Reklama

Mój pierwszy wyścig

15/07/2014 20:07

Niedawno byłam na obozie jeździeckim na którym jeździłam na świetnym koniu o imieniu Krutyń. Ten bułany koń to mieszanka hucuła i konia szlachetnej półkrwi. To także jeden z tych konie, który ciągle kładł uszy po sobie, nie lubił ludzi, a tym bardziej osób na nim jeżdżących.


Gdy instruktor przydzielił mi tego wierzchowca pomyślałam, że trudno będzie, ale każdy nowy koń to nowe wyzwanie, doskonalenie się i nabywanie wiedzy praktycznej jak i teoretycznej. No cóż,nie miałam wyboru w końcu musiałam przełamać pierwsze lody. Wsiadałam na niego każdego dnia mojej jazdy, był cudowny i wydawał się naprawdę ułożony. Do tego ten cudowny mięciutki galop..., ale gdy dowiedziałam się o organizowanych wyścigach na czas, to oniemiałam. Ja, pierwszy raz będę galopowała na niebezpiecznym terenie i zakrętach budzących strach u każdego, najbardziej doświadczonego jeźdźca.

Reklama


No cóż,pomyślałam-raz kozie śmierć. Jak się nie uda, to nic, będę dalej próbować, aż do skutku. Najgorsze było to, iż każdy miał tylko jedno podejście. No i nadeszła moja kolej, wystartowałam jak proca i aż do mety jechałam takim tempem. Czas 30 sekund,no całkiem nieźle jak na tak wielki plac. Szkoda tylko,że na wyścigi nie przyjmują dziewcząt ze wzrostem 183 cm...

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama