Z Hacelem poznałam się w 2009 roku, od razu przypadł mi do gustu, bo był koniem hm... niedostępnym. Nie chciał dać się złapać na pastwisku, nie chciał dać na siebie wsiąść, przy każdym dotknięciu łydki rzucał się w szalony galop. Ale mimo wszystko dla mnie był kochany. Na samym początku bawiliśmy się w lonżowanie, spacery itp. Później przyszedł czas na jazdy na padoku, wyjazdy w teren. Pojechaliśmy na nasze pierwsze imprezy: hubertusy, biegi w parach. Hacel był moim przyjacielem, ale niestety musieliśmy się rozstać z przyczyn niezależnych ode mnie, a Hacel został sprzedany na rzeź.
Komentarze