We wtorek wychodzę ze szkoły i myślę sobie,że fajnie by było na konie jechać pomimo to,że nazajutrz też miałam jechać. Ale stwierdziłam,że we wtorek mogę się pobawić z Akcentem na hali, a w środę pojeździć. Tak więc jak przyszłam do domu to od razu napisałam do mojej instruktorki czy jedzie. Ona nie, ale taka Kasia i mogłabym się z nią zabrać:) Kiedy dojechałyśmy do stajni okazało się,że jest jeszcze jedna Kasia - właścicielka od Sobka(hc). Ustaliłyśmy,że ja pierwsza pójdę na halę a one dojdą.Wzięłam szczotki i poszłam do boksu mojego kochanego:)Gdy usłyszał kroki i zobaczył mnie zarżał:) To było super uczucie.
No i kiedy w końcu go wyczyściłam wziełam go na kantarku i uwiązie na halę.Ładnie biegał i nawet po kilku minutach już żuł ,,powietrze" i dawał łebek przy ziemi.Dałam mu tam jednego drąga i fajnie przechodził.I kiedy stępowaliśmy chodził wszędzie za mną znów tak jak ostatnio.I tak sobie chodzimy,zatrzymujemy się i cofamy,aż nagle jakiś gościu przychodzi i mówi,że siano przywiózł.I zaczął je rozładowywać jeszcze z jakimś chłopakiem. I była idealna sytuacja do tego żeby pojeździćna Akcencie tylko na kantarku i uwiązie(nikt tego nie robił wcześniej). A najlepsze było to,że nie było mojej instruktorki:D Wieć poprosiłam Kaśkę żeby mnie podsadził(bo oczywiście był na oklep). Był strasznie spokojny:)i nawet się zatrzymał. Ale pomyślałam sobie,że jak na pierwszy raz to może mnie pooprowadza.I było super byłam z niego dumna!Poprosiłam Kasięże jak będzie jechać kiedyś to żeby mnie wzięła to pojeźdzę już sama na uwiązach:)
P.S. Dołączam zdjęcie z mojej pierszej jazdy na Akcencie:)Mam minę jak nie wiem co,ale słońce raziło.
Komentarze