Reklama

Moja pierwsza jazda konna

31/07/2010 21:16
28 lipca w środę rozpoczęłam swoją pierwszą jazdę konną. Było to tak: najpierw przyjechaliśmy (czyli ja i moja przyjaciółka) do stadniny, i umówiliśmy się na pierwszą lekcję na godzinie osiemnastą. O osiemnastej przyszłyśmy ponownie do tej stadniny i spotkałyśmy instruktorkę, która powiedziała do mnie, że będę jeździć na Delosie a do Moniki, że będzie jeździć na Knicicu. Po paru minutach poszłyśmy do stajni, w której są konie. Instruktorka zaczęła na początek od mojego konia, Delosa. Poszła do jakiegoś budynku i przyniosła siodło różowy kocyk pod siodło, lonżę i jedną marchewkę. Weszła do boksu i zaczęła zakładać siodło na konia. Wygląda na około 40-50lat. Do Moniki podeszła inna młoda instruktorka, która ma na imię Roksana. Potem poszłyśmy na padok. Monika gdzieś tak dziesięć minut później zaczęła zajęcia po tym jak ja rozpoczęłam. Doszłyśmy teraz musiałam wsiąść stanęłam po lewej stronie konia podniosłam swoją lewą nogę. Umieściłam ją w strzemię i wsiadłam. BUM!! moje siodło zjechało razem ze mną w dół, później jakoś się pozbierałam za drugim razem nie zsunęłam z siodłem. Moja instruktorka rozłożyła lonżę i przyczepiła końcówkę lonży do czegoś na konia głowie. Rozpoczną się step. Na początku trochę bałam się usiedzieć na koniu, ale po jakimś czasie utrzymałam równowagę. Pierwsze ćwiczenie na koniu to miałam położyć się na jego szyi i dotknąć uszu, to zrobiłam. Drugie ćwiczenie to miałam rozłożyć ręce w boki i obracając się miałam dotknąć zadu czy coś takiego. Trzecie ćwiczenie było najtrudniejsze musiałam siedząc w siodle schylić się jak najniżej najniżej tak jakbym chciała dotknąć kopyta, udało mi się dotknąć kolana konia w tym ćwiczeniu. I znów step, aby trochę odpocząć. Po dwóch minutach przeszłyśmy do kłusu. Instruktorka zwróciła się do konia i powiedziała DELOS KŁUS i zacmokała to naprawdę podziałało zaczą kłusować a ja zaczęłam podskakiwać w siodle. W trakcie kłusu musiałam jakoś podnosić się i biodra wypychać do przodu i tak do końca tej lekcji. Równo trzydzieści minut Delos zszedł z lonży i tycał mnie nosem, aby dać mu jakiś smakołyk. Instruktorka dała mu marchewkę tą samą, którą miała przed zajęciami. Mogłam odprowadzić Delosa do boksu. To było niesamowite!
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    karusia 2010-08-07 20:35:03

    Tak wiem. Troszeczkę mam problema z anglezowaniem i mam pracę domową stanąć na krawężniku albo czymś takim i tak: pięta w dół, ugiąć kolana i biodra w przód. Rozumiesz o co chodzi? A tak poza tym to mam 5 lekcję jestem na lonży i mam już wodze w rękach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    laura65 2010-08-06 20:38:42

    Nie przejmuj się nim ! Na początku nikt nie umiał sam nakładać siodła czy ogłowia, każdy miał ciężkie początki i też ten wredny instruktor. Ważne, że na koniu i przy koniu czujesz się dobrze, a resztę się z czasem nauczysz :) tylko ćwicz, ćwicz i ćwicz, a będzie dobrze :D 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karusia 2010-08-02 15:37:43

    To trochę dziwne nikt nie miał jeszcze kłusu na 1 lekcji?    To był różowy czaprak. Jak przeczytałam różne takie tam na galopuje.pl to dowiedziałam się wszystkiego. To troche było straszne jak zaczęłam się zsuwać. A z tym czyszczeniem to mam wyczyszczonego konia do nauki na lonżę. Miałam już 2 lekcję i trafił mi się instruktor tak wredny że naprawde. Ten charakterek instruktora jest taki złośliwy jak i u konia(185 cm). Na 2 lekcji miałam czyszczenie, siodłanie. Najłatwiejsze było czyszczenie, wiesz te zgrzebło, szczotka i kopystka. Siodłanie było trudniejsze narpiew była uzda instruktor do mnie staną tyłem i mówi masz tak i tak zrobić, a ja nic nie zobaczyłam. I jeszcze był wkurzony bo musiał mi jeszcze raz pokazać. Mi się dalej nie udawało, bo koń jest strasznie wysoki to wzią uzdę i założył a siodła to w ogóle nie mogłam założć bo mi nie dał. Później poszłam na stemp(chyba) i na kłus na 10 minut. Ale okropnie mnie traktował jak jakąś rzecz, pomiatał mną. Po 1 godzinie jak byłam w domu to całą noc nie spałam tylko płakałam i płakałam bez końca. Za jego zachowanie.  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama