Już w tamtym roku , w wakacje wybrałam się z moim instruktorem jazdy konnej na przejażdżkę polna drużką. Jechaliśmy w siodle rozmawialiśmy o koniach było fajnie tylko zagadałam się z nim i coś zrobiłam nie odpowiedniego ,że koń się przestraszył zaczął mi cwałować , przestraszyłam się to było straszne koń mnie poniósł jak by nie było siodła to bym spadła dobrze , że miałam toczek i nic mi si nie stało.Instruktor chciał mnie dogonić ,żebym nie spadła dogonił mnie potem jak wracaliśmy do domu to pytałam się go czego się koń przestraszył.Mówił , że ostrogami przycisnełam za mocno i zaczął mi cwałować bo jechałam na bardzo wrażliwym koniu.Potem jak go zaprowadzałam do boksu to myślałam , że ten konik zaraz padnie taki był zmęczony musiałam go wyczyścić taki był spocony , że szk jak zdjęłam mu siodło to aż miał taka pianę i sierści tyle ze trudno było go nawet wyczyścić.Do tego konia mogłam jechać bez ostróg.Bo ten koń jest wrażliwy.
To nieźle Aga
A ja ostatnio skoczyłam 500000 m :) ale się utrzymałam
Podobało sie wam moja historia?