Reklama

Moje serce traci miłość do koni

09/12/2011 19:37
Nie wiem co dzieje się w moim sercu...
Moja miłość jest gaszona i to bardzo brutalnie. Od kiedy zmieniłam stajnię i zaczęłam pracować w innej musiałam pożegnać się i to ostatecznie z dwoma końmi:(
Było ciepłe wrześniowe popołudnie, miły i przyjemny teraz z Nichilem...
Wioska i krowy... koń się spłoszył i padł na zawał. Co prawda był chory ale nie nic nie zapowiadało takiego końca. Zdechł a ja patrzyłam jak jego oczy robią się coraz bardziej mętne i szare... Jak jego oddech ustaje a ja jestem taka bezradna :( Nic nie mogłam zrobić. Był skoczkiem ale skończył wcześnie karierę a teraz go nie ma.
Tydzień temu w niedzielę pojechałam do stajni, jak zawsze rano... Okazało się ze Alan ma kolkę. Zamiast wsiąść na koń zajęłam się nim. Spędziłam pół niedzieli lonżując go, oprowadzając. Weterynarze byli bezsilni :( Wieczorem jednak padła propozycja zawiezienia Alana do Gniezna do kliniki na operację. Załatwiliśmy transport, kierowcą... I to tylko dzięki bardzo życzliwym ludziom. Ku naszej radości Alanowi przeszło w poniedziałek rano. Stał taki osowiały ale kolka przeszła... We wtorek rano dowiaduję się ze Alana trzeba uśpić bo ma powikłania jelitowe. Tak bardzo chciało mi się płakać :( Uśpili go, teraz galopuje po zielonym pastwisku.
Dziś dzwonię do szefa i pytam czy mam przyjechać jutro do pracy. Ale w słuchawce słyszę stłumiony cichy głos odważnego mężczyzny. Padają słowa " Musze uśpić Dikstena, ma jednak złamaną nogę"... Nie jest to jeszcze ostateczna diagnoza ale nie ma dobrych rokowań :( Prawdopodobnie i on pójdzie do wiatronogiego Boga...

Nie mam już siły. Jeszcze tak nie dawno marzyłam by być weterynarzem , by ratować właśnie konie. Ale teraz po tym wszystkim już się boje :( Nie chcę być bezradna, albo popełnić błąd który będzie kosztował życie wierzchowca..

Chce mi się ryczeć. Nie wiem co mam myśleć. Jak ja jutro wejdę do stajni? Jak spojrzę w oczy szefa? Jakkkkkkkkk?? Jak odbuduje to co właśnie się wypala w moim sercu??? Nie mam siły :(((
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    emilia 2011-12-17 18:47:36

    nie uratujesz wszystkich..jeżeli uratujesz jednego to już będzie sukces:)popieram poprzednią odpowiedz odwpiedz ta jedna para szarzejących oczu dzięki twojej szansie będzie jeszcze błyszczećjeżeli nie masz sił na weterynarza zostań np. instruktorem albo coś pdobnego, nie rostawaj sie z końmi, musisz to przeżyćDla Nich...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    krzysiekk 2011-12-10 22:45:25

    Wyobraź sobie, iż dzięki temu że będziesz kiedyś tym weterynarzem któregoś dnia uratujesz jakąś jedną,nieznaną Ci jeszcze parę gasnących, szarzejących oczu! Będą błyszczeć w zdrowiu, radosne. Warto?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama