Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zgadzam się :/ Mam ten sam problem. W 3 stajniach jeżdże i dupa :/ Miałam zacząć jeździć z trenerem ale mamusia stwierdziła że jak jest szkoła to narazie jeździć nie będe -,- A ja naprawdę jeżdze teraz strasznie. I pomyśleć że są stajnie w których uczą anglezować na złą noge, zagalopować z kłusa anglezowanego/wyciągniętego. Masakra.
Pomocą mogą być certyfikowane ośrodki jeździeckie ich lista jest na stronie PZJ.
ja mam z kolei problem z ustosunkowaniem się do Twojego komentarza:) to jest mój pierwszy wpis i dodany trochę pod wpływem impulsu i chęci .. rozładowania frustracji? po prostu pisałam to, co akurat siedziało mi w głowie:)dostając dzisiaj rano maila od galopuje.pl o treści dot. posta, wrzucenia go na stronę główną i oceny, nie wiedziałam co o tym myśleć i tak naprawdę o co w tym chodzi:)legeartis, a wg Ciebie po co są instruktorzy? ja pamiętam uwagi i wskazówki typu "ciągnij te wodze! jak nie działa to zrób piłę!! naprzemiennie wodze i ostro!" [miałam problem z zatrzymaniem konia], przez pierwsze 3 lata przygody z końmi byłam święcie przekonana, że galopem jeździ się w półsiadzie (tylko i wyłącznie!!), uczono mnie skoków stojąc za koniem z batem, przypinano konie za wędzidło do uwiązu - tego typu historii, zdarzeń mam mnóstwo i niestety, nie pochodzą one z jednego ośrodka... :( to jest po prostu smutne, a wczoraj mnie rozdrażniło, gdyż miałam problem z komunikacją z moim koniem.nie kontaktowałam się z trenerami z wyższej półki, raczej z tymi konkretniejszymi instruktorami sportu, którzy są w okolicy Białegostoku. chwilowy brak czasu - mam nadzieję, że za kilka tygodni jeden z nich będzie w miarę dyspozycyjny.oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nikt nie da mi gotowej recepty na uzyskanie harmonii z moim koniem i na wspólne zrozumienie:) ja po prostu chciałabym, żeby ktoś z wiedzą i doświadczeniem mnie pokierował w dobrym kierunku... po pierwsze dlatego, że jestem ambitna i nie chcę jeździć "byle do przodu", po drugie dlatego, że od kiedy zaczęłam konkretnie pracować z moim koniem, jest o wiele bardziej spokojniejsza i przede wszystkim zadowolona z jazd, więc to zrozumienie wpływa też na jej komfort:)
Wiecie! Po raz pierwszy mam problem!:-) ...... z oceną artykułu! Jeśli jest on „prowokacją” to – niekwestionowana 5-ka (sam często Was prowokuję) Ale napisany niewątpliwie z doświadczenia osobistego i literalnie czytany (jak prawo) to niestety ocena musi być niska- nie wystawiam więc żadnej czekając na komentarz autorki. Prowokacja- masz rację, instruktorzy w większości nie nauczą Cię jeździć, na ich usprawiedliwienie tylko jeden fakt: nie jest to ich zadaniem!!! Myślę o kontakcie z koniem, zrozumieniu i perfekcji. Cytujesz moją ulubioną Karell Rohlf , stąd wiem czego oczekujesz. Ale trenerów tej klasy nie spotyka się na podwórku. Sam uważam się za ambitnego jeźdźca, na dodatek szczęśliwca który odebrał nauki od profesjonalistów. (a propos jeśli mieszkasz gdzieś w pobliżu Śląska-pomogę). Z drugiej strony to że doskonali trenerzy nie mają dla Ciebie czasu-to tylko chwała im za to. Są zwyczajnie dobrzy-a tacy nigdy nie proszą się o robotę. Sam oferując treningi w swojej Stajni, korzystam z usług tych najlepszych-pytasz za ile- 140-180 za godz. Ale po 5-10 „lekcjach” Nikt nie będzie miał podobnych dylematów.
Zgadzam się :/ Mam ten sam problem. W 3 stajniach jeżdże i dupa :/ Miałam zacząć jeździć z trenerem ale mamusia stwierdziła że jak jest szkoła to narazie jeździć nie będe -,- A ja naprawdę jeżdze teraz strasznie. I pomyśleć że są stajnie w których uczą anglezować na złą noge, zagalopować z kłusa anglezowanego/wyciągniętego. Masakra.
Słodki konik;]
Pomocą mogą być certyfikowane ośrodki jeździeckie ich lista jest na stronie PZJ.