Mongolskie koniki – siła i wytrzymałość Podczas mojej mongolskiej wyprawy miałam możliwość podziwiania zupełnie innego rodzaju koni niż te nasze, europejskie, ponieważ selekcjonowanych przez matkę naturę. Koniki mongolskie są dość długie, niskie, mają duże głowy – trochę podobne do prymitywnych ras np. hucuły. Mają dość duże brzuszki i w ogóle wyglądają na dobrze odżywione, pomimo, że jedzą tylko trawę. A ta nie jest tak zielona i soczysta jak na naszych pastwiskach. Świetne wykorzystanie paszy. Klacze mają długie grzywy, a wałachy obcinane, więc łatwo je odróżnić. Wartość konia stanowi jego prędkość i wytrzymałość. Niesamowicie twarde kopyta pozwalają przez wiele godzin wędrować po kamieniach, nawet szybkim chodem. Nie tylko kopyta są u nich mocne. Po prostu powiedzenie „końskie zdrowie” ma tutaj swoje odzwierciedlenie. Zwierzaki nie mają kolek ani się nie przeziębiają – gdy cały dzień wchodziliśmy na góry po stromym zboczu i na szczycie spocone konie czekały godziny w temp. -5C° nic im nie było.
Konie rżą za sobą, są bardzo przywiązane do swoich towarzyszy stada, a kopią się i gryzą z obcymi. Trzeba uważać na nie na ziemi, ponieważ nie są nauczone dobrych manier w obejściu – denerwują się, gdy się do nich podchodzi, czasami mogą kopnąć. Jednak gdy jeździec jest już na grzbiecie – to są złote. Nie trzeba kierować, grzecznie idą w zastępie, wybierając sobie najłatwiejszą drogę. Gdy tylko zobaczą przestrzeń, od razu chcą galopować, a nawet ścigać się (oczywiście trafiają się okazy mułowate, ale rzadko) jest to różnie od rajdów, w Europie, gdzie w dalekie trasy zaleca się jazdę stępem i kłusem, a w Mongolii – galop jak tylko nadarzy się okazja. To jeźdźcy wybierają sobie tempo podróży – mogą wyprzedzać przewodnika, robić postoje, a później doganiać – wedle życzenia. Przewodnicy pilnują bezpieczeństwa, podpinają co chwila popręgi jak są za luźno, troczą kurtki, pałatki, sakwy. Ważnym sygnałem jest „Czu”, które towarzyszyło nam przez cała wyprawę. Jest to sygnał do ruszenia na przód, jak najszybciej, ile sił w nogach. „Czu” nazywaliśmy też to, co poganiało konia, np.: linka, palcat, gałązka, i w ogóle Cały nasz rajd konny był w rytmie „Czu”
Siodła zrobione są praktycznie z kilku desek z dodatkiem plastiku. Są niewygodne, ale jak to powiedział Bardżi jest to ich tradycja, są piękne, wygodne dla koni i dlatego jeżdżą. Wymusza to specyficzny sposób jazdy-galop jest na prostych nogach lub w siadzie, natomiast głównie jeżdżą oni na prawym lub lewym udzie, jeśli na prawym wtedy palce lewej nogi skierowane są do konia, a palce prawej na zewnątrz. Koniki te reagują na łydki i przykładanie wodzy do szyi, także bez problemu mogą być prowadzone jedną ręką. Ogłowie to sznurki lub skórzane paski , założone trochę bezładnie, wędzidło przypomina uchwyt od wiadra i wg kanonów europejskich jest o 2x za długie.
Ciekawym zjawiskiem jest troczenie koni – przewodnicy starannie dobierają worki z rzeczami – aby były miękkie, nie ugniatały koni i o równej wadze po dwóch stronach konia. Wiążą to wszystko sznurkami w dwie osoby i dociągają zapierając się nogami o boki zwierzaka. Wygląda to komicznie, ale koń pewnie zadowolony nie jest.
Wbrew pozorom Mongołowie bardzo dbają o konie - robią postoje jak są zmęczone, dostosowują tempo do koni jucznych, szukają podejść do wody systematycznie, przepolowują na trawie itp. Zimą mają 3-4 miesiące urlopu – chodzą sobie w stadzie po zboczach, wyszukują pozostałości trawy pod śniegiem.
Podobnie jak w Europie, koniki tutaj mają wypalone znaki na zadzie – przynależność do właściciela/hodowcy. Niektóre znaki to najwyższy kunszt artystyczny. Na zakończenie chciałabym dodać tym, że mojego konika nazwałam Rudzik, był kasztanowaty, miał obciętą grzywę i był najszybszym ze stada, co pozwoliło nam wygrać wyścig końcowy z Gwardią Przednią. Jeśli chcecie zobaczyć na własne oczy fenomen koników mongolskich i przeżyć niezapomnianą wyprawę konną zapraszam na stronę Grupy Wyprawowej Chate oraz do Rancho Rumak na przejażdżki w oryginalnym siodle mongolskim.
Komentarze