Reklama

Mowa ciała a nerwy

Bardzo się cieszę, że istnieje coraz większa wiedza na temat naturalnych zachowań koni. Niestety często istnienie wiedzy nie przekłada się na chęć stosowania jej przez ich opiekunów. 


Każdy, kto zna konie albo choć raz był na najprostszym kursie na temat tzw. „jeździectwa naturalnego” powinien zapamiętać podstawową kwestię: koń jest zwierzęciem uciekającym. Niby wiemy, że konie się płoszą i uciekają kiedy na nie krzyczymy, ale czy faktycznie zwracamy uwagę co mówi im nasze ciało kiedy jesteśmy zdenerwowani? 

Reklama


Moje doświadczenie wskazuje na to, ze do momentu kiedy pracuje się z koniem dobrze to ludzie potrafią być spokojni, ale kiedy koń przestaje nas słuchać, pojawia się problem.. emocje biorą górę. Często zamiast uspokoić konia i przekazać mu dobrą energię, że wszystko będzie dobrze i że jest bezpieczny, to nasze ciało wysyła mu wprost przeciwne sygnały: BOISZ SIĘ??!! CZEGO? Ty GŁUPI KONIU, JA CI POKAŻE.. i w ten sposób sprawiamy, że koń jeszcze bardziej boi się sytuacji w której się znalazł. Koń boi się jeszcze bardziej, a to nas jeszcze bardziej denerwuje i w ten sposób koło się zamyka. 

Reklama


Z drugiej strony nasza reakcja na zdenerwowanie konia nie powinna być przesadzona w drugą stronę, kiedy koń się boi, a my postaramy się naj najszybciej odciągnąć go od źródła strachu, to damy mu jasny znak – „masz rację, to jest straszne, szybko stąd odejdźmy”. W szkoleniu koni najważniejsze jest zachować umiar i starać się jak najlepiej odebrać intencje konia. Dzięki temu damy mu oparcie i zbudujemy zaufanie do człowieka.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama