Reklama

Mówienie do koni?

Mowa w świecie ludzi odgrywa niesamowicie ważną rolę. To nasz podstawowy sposób przekazywania sobie informacji. Rozmawiamy o wszystkim, o rzeczach ważnych i mniej istotnych. Jest to dla nas sprawa oczywista i normalna. W świecie koni panuje cisza, a używają swojego głosu jedynie do nawoływania swoich towarzyszy. Poza tym wyjątkiem nie porozumiewają się dźwiękami między sobą. Wydawanie jakichkolwiek dźwięków przez konie mogłoby zostać usłyszane przez drapieżnika co byłoby dla nich śmiertelnym zagrożeniem. Właśnie dlatego kulejący albo ranny koń, mimo olbrzymiego bólu nie wyda z siebie nawet jednego dźwięku mówiącego o jego bólu i osłabieniu jego zdolności do ucieczki. Pomimo świadomości, że konie nie komunikują się wokalnie, wiele osób jeżdżących konno mówi do swoich koni w trakcie czyszczenia albo podczas jazdy. Czy to ma sens? Moim zdaniem w pewnych sytuacjach tak. Konie nie rozumieją sensu naszych słów, jednak w niektórych sytuacjach nawet monolog w stosunku do konia może pomóc jeźdźcowi. Każdy jeżdżący konno wie, że podczas pracy z koniem najgorsze jest zdenerwowanie i spięcie siała. Tak się dzieje kiedy mamy do czynienia z koniem co do którego nie jesteśmy pewni. Wtedy nasze ciało wbrew naszej woli jest spięte. Kiedy zaczynamy mówić czy to do konia czy do znajomego stojącego obok to mowa zmusza nas do równomiernego i głębszego oddechu, co w efekcie przekłada się na rozluźnienie niektórych części ciała. Mówienie do koni ma także swój wymiar w relacji człowiek - zwierzę. Konie w stadzie bardzo łatwo zarażają się emocjami. Jeżeli są spokojne to zazwyczaj całe stado stoi zrelaksowane, a kiedy płoszą to też wspólnie. Bardzo rzadko ma miejsce sytuacja, że część koni się płoszy i ucieka, a część stoi dalej spokojnie jakby nic się nie stało. Przekazanie koniowi emocji na temat naszego nastawienia leży w naszym interesie. Napinając nasze ciało nie tylko tracimy zdolność do właściwego podążania za ruchem konia w siodle, ale również wysyłamy mu znak o naszym zdenerwowaniu, a to może może wpłynąć na jego nastawienie podczas naszej jazdy. Czasem trudno jest się rozluźnić kiedy nie czujemy się komfortowo w danej sytuacji lub zwyczajnie kiedy koń jest pobudzony z powodu pogody czy innej sytuacji. Wtedy przekazywanie koniowi informacji niskim i spokojnym tonem może pomóc nam w uspokojeniu siebie i konia. Mimo, że jesteśmy bardzo różni od koni w pojmowaniu świata, to odczuwanie emocji jest cechą wspólną na wszystkich stworzeń. Czy będziemy je przekazywać naszym ciałem, czy poprzez naszą mowę zależy nie tylko od poziomu naszego jeździectwa, ale także podejścia do koni.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    rumel 2013-12-21 22:39:05

    Cisza w świecie koni nie została przerwana udomowieniem - nie wierzycie? - zapraszam do obserwacji /posłuchania/ mowy dzikiego stada - oprócz mowy ciała, mamy cała gamę reakcji "głosowych" - doskonale wymienia je Shango - dodam wiecej - konie odpowiadają -na nasz głos, lub "mówia" na nasz widok - choćby owe poranne "dzień dobry" wspomniane przez tala1992. Jednak ten kontakt głosowy chyba najbardziej zywo i spektakularnie nawiązuje klacz ze źrebienciwem - ilez tak przywoływania, odpowiedzi, troski, sotrzezen... i nie ma to nic wspólnego z udomowieniem. Co zas do naszego gadania do koni, przy koniach - popieram - ma to oprócz opisanych funkcji korelacji z koniem jeszcze kilka "wartości dodanych" - mówienie, spiewanie itp głosowe efektu przy koniu angazuja jego uwage i skupiaja na nas - oczy6wiscie wszystko z umiarem i adekwatnie do sytuacji, ale łagodna spokojna mowa, która nie jest wyrazem naszego strachu, czy irytacji - zawsze jest przy koniu mile widziana. na koniec wspomnę o walorach bezpieczeństwa - jak wiemy konie nie lobią być zaskakiwane nagłym cichym podchodzeniem - dlatego słynne "idzie się " koniuszego zawsze pozostaje aktualne, szczególnie, gdy mijamy zad konia pojawiając się po jego drugiej stronie. jednego czego nie znoszą to ciągle pokrzykiwanie na konia - nie ważne przy czym jeździe wierzchem, powożeniu, czy lążowaniu - koń wówczas zupełnie przestaje reagować, uodparnia się na głupie"dalej, dalej!!!" bo nie wie o co chodzi "poganiaczowi z zaciętą płyta".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    redakcja 2013-12-19 17:38:22

    Nie wiem, czy twierdzenie na temat ciszy w swiecie koni tak do konca ma racje bytu-po tylu setkach lat udomowienia... Rano , wychodzac z domu nawoluje moje konie po imieniu...gdy od razu uslysze rzenie, wiem, ze noc minela spokojnie i wszystko jest ok... gdy panuje cisza, nie widze koni, lub sie nie odzywaja oznacza to najczesciej KLOPOTY....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Szary Pielgrzym 2013-12-03 17:48:43

    Również popieram mówienie do koni

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama