Kuba Ciemnoczołowski: Od początku szukałem innej drogi komunikacji z końmi niż wszyscy. Pierwsze książki Monty Robertsa i pierwsze konie, które interpretowały mi techniki przedstawione w tych książkach. Pierwsze zderzenie z rzeczywistością jeździecką kiedy to mówiono mi zostaw te konie w spokoju to są konie rekreacyjne a nie kowbojskie. Później praca w Zieleniewie w Kołobrzegu gdzie dzięki Beacie Spendel pierwszy raz zobaczyłem kantarek sznurkowy i linę. Praca dla Pawła Czechowicza i pierwsze pokazy konne, pierwsze kursy z Aleksandrem Jarmułą. Wiele godzin spędzonych z Pawłem na rozmowach na temat koni i metod treningowych. Mam to niesamowite szczęście, że na swojej drodze zawodowej poznaję ciekawych i mądrych ludz, specjalistów w różnych dziedzinach jeździeckich.
Gyula Meszaros: Podróż w naturalną stronę jeździectwa rozpoczęła się dla Gyuli w 1989 roku w Jeździeckiej Akademii w Kaposvar. Tam usłyszał o innym podejściu i innych relacjach koń-człowiek od Gabora Monspart"a, wspaniałego koniarza, byłego kawalerzystę i trenera. Opowiadał on studentom o wszystkim czego się nauczył i czego doświadczył w swojej długiej i barwnej karierze a także starał się przekazać swoją wiedzę w sposób jak najbardziej kompletny i uporządkowany. Po ukończeniu nauki w akademii Gyula pozostał w dobrych relacjach z "wujkiem" Gaborem, a dodatkowo - poszukując odpowiedzi dla coraz większej ilości nurtujących go pytań - zaczął spotykać się z wieloma ternerami, poznawać jak najwięcej technik. Spotkanie Pata Parellego było dla niego chwilą przełomową - znalazł "brakujący link" do tego co przeczuwał, że jest do osiągnięcia w obcowaniu z końmi. W miarę studiowania kolejnych metod naturalnych stwierdził, że metody te są zbieżne z zasadami klasycznej szkoły jazdy. Dzięki temu jego techniki jeździeckie "dopełniły się".
Joe Turner: Nauka pracy z końmi nie była mi dana od razu - jako nastolatek podczas letnich wakacji zawsze wyjeżdżałem na sportowe obozy, to moje siostry świetnie się bawiły spędzając czas w towarzystwie koni. I choć dorastałem wśród koni, to dopiero przyjaźń z pewnym kowbojem z Wyoming zasiała w moim sercu ducha koniarza, który już tam na dobre pozostał. Układanie i szkolenie młodych koni, jak również edukacja i re-edukacja starszych koni, które nie miały szczęścia dobrze rozpocząć kariery ludzkiego kompana, sprawiają mi wiele prawdziwej radości. Jednak gdzie doszlibyśmy pomijając w pracy ludzkiego partnera? Największym problemem jaki napotykamy w pracy z końmi jesteśmy my ludzie. Dlatego też spora część mojej pracy to szkolenie ludzi na temat końskiej psychologii i zachowań stadnych oraz jak uzyskać prawdziwe partnerstwo z koniem na poziomie naturalnym dla niego i wykorzystującym techniki dynamiki stada.
Do imprezy zostało coraz mniej czasu. Zapraszamy do Karpacza.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze