Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Złotowie, gdzie doszło do przesłuchania myśliwego. Podejrzany przyznał się do winy, choć twierdzi, że strzelał do dzika, a nie konia. Zdaniem śledczych takie zeznania mogą upewnić sąd w przekonaniu o słuszności odebrania myśliwemu uprawnień, skoro nie potrafił odróżnić tych zwierząt od siebie.
W tej chwili Prokuratura czeka na zeznania właściciela konia oraz analizę balistyczną, która ma dokładnie ocenić co stało się w listopadowy wieczór, podczas którego doszło do nieszczęśliwego zdarzenia. Jeśli zarzuty wobec myśliwego potwierdzą się, z pewnością zostanie on pozbawiony prawa do posiadania broni. W tej chwili grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności z tytułu ustawy o ochronie zwierząt od Kodeksu Karnego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze