Witam! Jest to mój pierwszy wpis na blogu. Na początek opiszę w skrócie moja przygodę z jeździectwem. Zaczęło się od tego, że moi rodzice od maleńkiego jeździli konno. Gdy sie urodziłam, wraz z moim starszym bratem zabierali nas wszędzie ze sobą. Wszystkie imprezy, spotkania, wycieczki odbywały sie w kręgu koniarzy. Miejsca do których sie wybieraliśmy również nawiązywały do jeździectwa. Z początku rodzice sadzali mnie na ,,oprowadzanki", jednakże zawsze mogłam się przyjrzeć jak jeździli oni i ich znajomi.
Gdy skończyłam 8 lat zaczęłam jeździć na lonży. Byłam zachwycona. Poznałam wtedy mojego pierwszego ,,ukochanego konia"". W tamtych latach nie jeździłam regularnie, były to okazjonalne wypady na konie. Wyjątkiem były wakacje, kiedy to jeździłam codziennie przez całe 2 miesiące.
Kiedy opanowałam już wszelkie umiejetności, nabrałam pewności i równowagi zaczęłam jeździć w tzw. ,,korytarzu". Po jakimś czasie, uświadomiłam sobie że jazda konna to coś, co chcę robić już na zawsze i zaczęłam do tego poważniej podchodzić. Przekonałam rodziców by wozili mnie do pobliskiej stajni przynajmniej raz w tygodniu. Było wspaniale! Już na drugiej jeździe galopowałam, a instruktor biegł obok mnie i trzymał konia na uwiązie. Cała w skowronkach umówiłam sie na kolejne jazdy. Od tamtej pory jeździłam samodzielnie, nawet kilka razy skoczyłam jakąś małą przeszkodę.
Za jakiś czas, moja koleżanka z klasy pokazała mi stajnie w której ona jeździ. Była ona duzo bliżej mojego domu niz poprzednia, w związku z tym przeniosłam się do niej. Poznałam tam wspaniałego instruktora, który bardzo duzo mnie nauczył. Jeździłam 2 razy w tygodniu u niego przez prawie 2 lata. Zaczęłam skakać małe parkury, wykonywałam ćwiczenia w galopie, wolty, koła... Niestety potem odszedł z tej stajni. Ja także wtedy się z niej wyniosłam.
Teraz jeżdżę w suuuuuuuper stajni. Jest tam niesamowita instruktorka- właścicielka. Ma wspaniałe konie- tak dobrze wychowanych koni nie spotkałam dawno. Pani instruktor prowadzi wspaniałe jazdy, dzięki niej zaczęłam lepiej jeździć i zrobiłam ogromne postępy, które przyczyniły sie do tego iż bez problemu zdałam w te wakacje egzamin na brązowa odznakę jeździecką. Odznaka daje mi bardzo duże możliwości do dalszego rozwoju. Chciałabym znaleźć dla siebie konia do dzierżawy aby móc ew. startować w zawodach skokowych. Ten rok będzie niesamowity aczkolwiek dodatkowym utrudnieniem jest to że piszę w tym roku egzamin gimnazjalny od którego zależy moja przyszłość i nie będę miała dużo czasu.
Jednak nie martwię się, mam w sobie taka iskrę która podsyca mnie gdy przygasam... Ta iskierką jest właśnie miłość do koni- pasja która zawładnęła moim sercem...
Komentarze