Moją najlepszą jazdą (jak dotąd) w moim życiu, była jazda w mroźne, słoneczne, sobotnie przed południe. Zaczęło to się od przyjazdu do stajni koni małopolskich "Konik Polny" w Żarnówce. Zostałam tam 3 dni, a więc miałam ze sobą sporo rzeczy. Czekała na mnie miła niespodzianka, bo wyszły po mnie Mania i Łucja. Pomogły mi z "bagażami", jeżeli tak nazwać można jedną torbę, śpiwór i torebkę foliową z butami. Weszłyśmy do domu gospodarzy, zostawiłyśmy rzeczy i poszłyśmy do koni. Po powrocie, nasza instruktorka pani Ewa powiedziała nam na jakich koniach będziemy dzisiaj jeździć. Mi przypadła Posyłka, Mani Pilot, Łucji Pankracy, a pani Ewa jeździła na młodej klaczy Pożodze, zajeżdżonej w wakacje. Po krótkiej rozgrzewce stępem, zaczęłyśmy kłusować, po czym rozdzieliłyśmy się. Za mną jeździła pani Ewa, ponieważ Posyłka to matka Pożogi. Kiedy pani Ewa niedługo potem rozsiodłała Pożogę i zaprowadziła do stajni, powiedziała nam abyśmy nie kłusowały, tylko ćwiczyły wolty, pół wolty, zatrzymania itp. w stępie. Gdy po kilku minutach, wróciła pani Ewa z bacikiem w ręku. Zawołała mnie. Od bardzo długiego czasu czekałam na tą chwilę. Wyobrażałam sobie jak to będzie. Wyobrażałam sobie to dokładnie tak jak to się odbyło. Na początku zarazem nie mogłam się tego doczekać, ale też bardzo się bałam tej chwili. Kiedy pani Ewa powiedziała żebym spróbowała, byłam całkowicie wyluzowana, już się nie bałam. Myślałam sobie, co ma być to będzie. Nawet jeżeli spadnę, to co z tego? Już się nie bałam. Wzięłam bacik. Nie musiałam go używać. Posyłka doskonale wiedziała o co mi chodzi. Wystarczyła tylko, że go zobaczyła. Kiedy Posyłka zaczęła galopować, mój świat się całkowicie zmienił. Zapomniałam o tym, że jestem na jeździe. W moim świecie byłam tylko ja i koń. Nasze serca biły jak jedność. Na następnej jeździe, jeździły jeszcze dwie osoby więcej. Marta Gr. dosiadała Pankracego, Marta De jeździła na Pizadorze, Łucja na Ognistej, Mania na Pilocie, a ja ponownie na Posyłce. Wiedziałam, a raczej podejrzewałam, że będziemy znowu galopować. Nie mogłam się już doczekać. Już nie musiałam używać bacika. Gdy Posyłka zobaczyła że inne konie zaczęły galopować nie musiałam długo czekać, aż i ona zacznie. Te dwie jazdy, były jak na razie moimi najwspanialszymi jazdami. Pozdrawiam Basia ;)
Fajnie napisaś. A Pilot był fenomenalny :)