Reklama

Nasz pierwszy samotny teren

galopuje.pl
06/01/2011 18:42
Jak wiecie z opisu, moim ulubionym koniem jest Parol :) Jest on młody i jeszcze nieco szalony :)
Pewnego dnia po szkole poszłam do stajni na trening, śnieg mocno prószył, wiedziałam że nikogo prócz mnie nie będzie. Konie akurat miały obiad, bo zawsze jak jestem po szkole to jest pora obiadowa ;)

Trener jak mnie zobaczył to się zdziwił, i powiedział że ja tylko jestem taka odważna żeby w taką pogodę przyjść, i mogę sobie wybrać konia jakiego chcę i pojechać w teren. Na początku chciałam wziąć Cantera na którym obecnie trenuję. Poszłam po szczotki i zmierzam w kierunku konia.
Jednak gdy przechodziłam koło stanowiska konia,odruchowo weszłam i zaczęłam go czyścić :D Miesiąc na nim nie jeździłam, więc stwierdziłam że na niego wsiądę. Gdy go siodłałam zastanawiałam się czy to dobry pomysł, czy mnie przypadkiem nie będzie chciał zostawić na pierwszym lepszym zakręcie w lesie ;D Zwłaszcza że miał tydzień przerwy od siodła. Ale mimo obaw, coś mnie nadal podkusiło żeby na nim ruszyć. Więc wyszliśmy z stajni, wsiadłam, i ruszyliśmy. Nasze kucyki (Kokos i Michu :D) zaczęły za nami rżeć.

Parol szedł bardzo czujny, i zorientowałam się że nie wzięłam palcata, więc podjechałam do jakiegoś drzewka, i urwałam kijek w razie czego :D Poprawiłam sobie strzemiona, i ruszyłam kłusem. Szedł odważnie, uszy jak ladary mu chodziły, łepek do góry i wielkie oczy :D Naprawdę szedł super, więc na prostej postanowiłam zagalopować. Na początku wolniutko, Parol jak to Parol nie mógł się powstrzymać żeby sobie bryknąć, więc łepek na dół i kilka baranków, troszkę krzyknęłam i już było ok : ) Niczego się nie bał, gdy jesteśmy z innymi Koniami, to potrafi się przestraszyć worka foliowego, wyciętych drzew, a nawet własnego cienia ;D Pozytywnie mnie zaskoczył, wszelkie obawy przeszły, nie miałam ochoty wracać do stajni :)

Gdy jechaliśmy z górki, szedł jakiś pan z Psem, Konio nagle ustał, jednak gdy dałam mu sygnał zdziwiony ruszył, z strachem patrzył na psa, i szedł najwolniej jak się dało. Pojechaliśmy do sklepu, jednak przed ulicą skręciliśmy w lewo w kierunku stajni. Ruszyłam kłusem, a że to jest droga gdzie zawsze galopujemy, koń strzelił barana i zaczął galopować, zatrzymałam go do kłusa żeby się tak nie nauczył, pojechaliśmy kawałek kłusem i ruszyliśmy galopem, droga była bezpieczna wiec przycisnęłam łydki i daliśmy się ponieść szybkiemu galopowi :) Potem w nagrodę na luźnej wodzy jechaliśmy na naszą ulubioną alejkę koło strzelnicy, trochę w tym czasie mi nogi zmarzły, więc jak dojechaliśmy, ruszyliśmy bardzo wolnym galopem, śnieg coraz mocniej sypał w oczy, szczypały mnie i nic nie widziałam, ale to nam w niczym nie przeszkadzało, jeszcze nigdy nie czułam się tak bezpiecznie na jego grzbiecie.

Po takich przygodach właśnie tworzy się zaufanie między jeźdźcem a koniem, z dnia na dzień coraz bardziej mu ufam, niedługo i parkury nie będą dla nas żadnym problemem, to tylko kwestia czasu, treningów. Był wspaniały, nawet urwany badyl służący za bata się nie przydał, najlepszy teren w jakimkolwiek na nim byłam ;* Jeszcze nigdy nie szedł tak odważnie, nigdy tak mi nie ufał, nawet tak mnie nie słuchał, moim zdaniem to był idealny teren. Oby więcej takich :)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama