Reklama

Naturalne metody pracy z końmi - jeździectwo naturalne

26/05/2010 18:27
Naturalne metody pracy z końmi, robią w dzisiejszych czasach coraz większą furorę. Spójrzmy na dwie grupy jeźdźców- jedna w bryczesach Pikeura, z czaprakiem Eskadrona, w butach Anky z wędzidłem Pesoa jeździ na placu ujeżdżeniowym odbywając codzienny trening. Druga zaś grupa lonżuje swojego konia bez lonży, dotyka go piłkami, hula-hop, torebkami, foliami. Te dwie grupy ukradkiem na siebie patrzą i mówią:
Ujeżdżeniowiec: "Po co on tak go lonżuje? Przecież nad nim nie panuje. Niczego go w ten sposób nie nauczy! To żadne szkolenie! Koń i tak zrobi co chce!"
Naturalowiec*: " Mój Boże.... biedny koń! Ma na sobie wypinacze/czarną wodze/wytok. Ale on musi być zdenerwowany!"
* nazwę tą nadałam wszyskim jeźdźcom, którzy stosują niekonwencjonalne metody szkolenia koni.

Czyż nie w ten sposób patrzymy my naturalowcy na ujeżdżeniowców i odwrotnie? Widzimy tylko to co nas różni, oddziela od siebie. Nie potrafimy dostrzec dobrych strony drugiej metody- wciąż upieramy się przy swoim.

Klasycy powiedzą, że naturalne metody pracy z końmi, to tylko zabawy z koniem, uczenie go "sztuczek". Powiedzą, że jeździectwo klasyczne również opiera się na zrozumieniu psychiki konia. Mają rację, POPRAWNE jeździectwo opiera się rozumieniu psychiki konia! Lecz jest jedna wielka różnica między klasykami, a naturalowcami: szukanie odpowiedzi na pytanie DLACZEGO dane zachowanie ma miejsce. Dajmy najprostszy, najczęściej spotykany przykład- ponoszenie, odmowa zatrzymania, " koń twardy w pysku". Oto co powiedziałby:

ujeżdżeniowiec: " Pewnie masz twardą rękę, koń nie ma stabilizacji wędzidła w pysku, nie dostaje dobrych sygnałów. Najlepiej jeźdź mocniej do przodu, trzymaj go w łydkach, nie pozwalaj sie rozpędzać. Rób wiele przejść, kół, zmian kierunku. Może dostaje za dużo owsa? Jeżeli wciąż tak będzie radzę zmienić wędzidło na mocniejsze, znaleść dobrego instruktora, umówić się z weterynarzem-stomatologiem."

Jeździłam 6 lat klasycznie i za każdym razem dostawałam taką jak ww. odpowiedź. I nigdy te rady nie pomagały. Lecz spójrzmy prawdzie w oczy- ile jest książek które w ten sposób rozwiązują problemy? Mówią nam, że to "my mamy problem z koniem, a nie on z nami" ? Rozwiązujemy problemy natury czysto mechanicznej, nie psychicznej konia. A teraz pora na odpowiedź drugą:

naturalowiec: " Twój koń nie ma zaufania do Ciebie. Zwolnij trochę, zastanów się co jest nie tak. Może idziesz złą drogą? Może pozbycie wędzidła ci pomoże? Pobaw się z koniem, zmniejsz pracę, wyluzuj. Co złego ty robisz, że koń jest ....? Może stosujesz zbyt dużą presję- ciagłe przykładanie łydki, brak oznak zadowolenia u ciebie z pracy konia? "

Obie osoby chcą tego samego efektu- wyeliminowania niepożądanego zachowania konia. Spójrzmy na problem właśnie od strony naturalowca: Co koniowi nie pasuje? Leczmy przyczynę, nie objawy! Na tym polega jeździectwo naturalne! Nie dzielmy jeździectwa na naturalne (złe/dobre) i klasyczne (dobre/złe). Jeździectwo jest złe albo dobre!

W następnych wpisach postaram się wam przybliżyć poszczególne naturalne metody pracy z końmi.

"Materiał zgłoszony na konkurs galopuje.pl"
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Hrenna 2012-03-02 16:23:04

    LadyGoth, z Tobą się nie zgodzę w kwestii, że koń "naturalowca" jeżdzący jak to ujęłas "na kantarku za stodołą" ma małe szansę na karierę sportową. Każdy kon nie zależnie od metody, ma taką szansę, tylko, że praca w naturalu jest dłuższą drogą (jeszcze zależy od konia i oczywiście jeźdźca). Ale i tak jak na moje natural od klasyka różni się tylko i wyłącznie podejście, bo każdy dobry klasyk, powinien umiec jeździc bez ogłowia (tu: patrząc na starszych i doświadczonych jeźdźców), bo to jest oznaką bardzo dobrego zgrania z koniem i dużych umiejętności jeździeckich/.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    deHerblay 2012-02-15 09:43:12

    Uważam, że stwierdzenie, że klasycy nie szukają odpowiedzi na pytanie "dlaczego" jest dla klasyków krzywdzące i ogólnie nieprawdziwe. Stawia ich w roli automatów, które nie umieją odróżnić oporu spowodowanego strachem od oporu spowodowanego próbą dominacji.Poza tym, przy podziale Autorka nie zwróciła uwagi na trzecią grupę (i to coraz większą, zawierającą w sobie również WKKWistów z czołówki światowej) - tych, którzy pracują metodami naturalnymi, a jeżdżą klasycznie np WKKW.PozdrawiamNaturaloklasyk.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ravnist 2011-08-29 20:43:04

    Są konie, które lubią mieć coś w pysku, więc dlaczego by tego nie wykorzystać?Nie spotkałam się jeszcze NIGDY z nikim, kto widząc pracę naturalną stwierdziłby, że "nie ma żadnej kontroli". Raczej w gronie koniarzy jest tak, że każdy ma wykładkę na to, jak kto pracuje z końmi. To znaczy tak było, dopóki "naturale" nie zaczęli wtrącać swoich dwóch groszy. Prawda jest taka, że klasyk popuka się po głowie i stwierdzi, że jeżeli działa - kontynuuj. Natomiast naturalistycznie nastawieni osobnicy będą biegać od ujeżdżalni do ujeżdżalni i krytykować sprzęt firmowy, bo "jest niehumanitarny", czy jakoś tak to było. Sama wychodzę z założenia, że róbcie co chcecie - dopóki koń nie robi krzywdy sobie, lub innym osobnikom dookoła, wszystko jest dobrze. A teraz kwestia "naturalizmu" - wierzcie mi lub nie, ale posiadanie czegokolwiek na grzbiecie NIE JEST dla konia w żadnym razie naturalne. Czemu? Bo na grzbiet skakały drapieżniki, żeby konia upolować. Naturalną reakcją byłoby więc pozbycie się w każdy możliwy sposób "pasażera". A nie o to chodzi, prawda? Kolejna sprawa to to, że koń drapieżnikowi nie zaufa. Człowiek śmierdzi mięsem, a to oznacza, że koń czuje do niego dystans. Generalnie więc nie ma zaufania, jest tylko częściowy strach. I odrobinę akceptacji.Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama