Powoli zaczynamy się przyzwyczajać do mrozu panującego na zewnątrz. Ciepłe bryczesy, trzy bluzki, dwie bluzy, kurtka, dwie pary skarpet, termobuty, rękawiczki, czapka pomagają Mi w przetrwaniu :D Melnox stał jakieś 3 dni, a zaczął dostawać więcej owsa. Byłam przygotowana na to, że będzie wariował. Przy czyszczeniu wiercił się, gryzł wszystko co było wokół niego, tupał i strasznie mi dokuczał. Pomyślałam sobie super, ciekawe jak będzie się zachowywał pod siodłem. Osiodłałam , wyprowadziłam go. Dla ułatwienia sobie życia mimo niskiego wzrostu konia wsiadam na niego z ławeczki. Podprowadziłam go pod ławkę, włożyłam nogę w strzemię a ten rusza mi od razu, no okej przełożyłam nogę siadłam w siodło a ten w kłus. Od razu go shamowałam no i stępujemy. Jest w porządku, grzecznie. Potem kłus, wolty, zmiany kierunku również jest w porządku. Byłam przyznaję w szoku że Meluś taki grzeczny. Zawsze mu owies do głowy bił, a szczególnie kiedy nie chodził. Obydwoje się rozgrzaliśmy, więc zagalopowałam na jedną stronę i na drugą było bezproblemowo. Chodził żwawo, ale grzecznie. Poćwiczyliśmy zatrzymania, serpentynki, cavaletti, a potem nawet lotną zmianę nogi w galopie. Jakoś to szło. Pokłusowałam z nim jeszcze momencik, założyłam derkę i zaczęliśmy stępować. A na stępowanie był spacerek po łąkach. Gdy już ochłonął po jeździe, przegryzł troszkę siana zrobiłam mu kopytka dźiegciem od wewnątrz i olejem od zewnątrz. Jak sobie pochodził to gdy robiłam mu kopyta czy rozsiodływałam stał grzeczniutko nie musiałam go nawet przypinać zresztą zazwyczaj tego nie robię. Nauczony jest, że ma stać to stoi :) a potem sam grzecznie wchodzi do boksu. Tylko czekać na następny dzień :)
Pewnie, mróz nie jest taki zły, szczególnie kiedy ciągle jest się w ruchu :)Dodaj jeszcze dwa zdjęcia, żeby przypadkiem nie było dyskwalifikacji :)
Wszystko ok, ale miały być minimum 3 zdjęcia...