Reklama

Nie zawsze jest kolorowo, czyli o moich kontaktach z matką ziemią

galopuje.pl
27/02/2011 23:22
Hej! Jak to mówią "Jeździec który nie spadł, to jak żołnierz bez karabinu". Opiszę wam wszystkie moje upadki. Pierwszy raz spadłam, gdy jeszcze nie potrafiłam dobrze jeździć, jeżdżąc na koniu który praktycznie kilka dni chodził pod siodłem, gdy inny koń zjechał z parkuru, zaczęła mieć bunty i stanęła dęba, wywracając ze mną tzn "dacha", mimo że to groźnie wyglądało, tak naprawdę nic mi się nie stało, tylko lekkie limo pod okiem.

Mój drugi upadek, to w sumie ześlizgnięcie się z siodła, przy nauce galopu, wypadło mi strzemię i ładnie zsunęłam się na prawy bok lądując na ziemi. Trzeci raz również w galopie, koń rozpędzając się w galopie, nagle ustał do stój, a ja strzeliłam pięknego fikołka przez szyję. Czwarty raz, już przy skokach, najpierw koń mi wyłamał przeszkodę, potem źle nawróciłam i najechałam z ukosa, koń się wybił, ale w ostatnim momencie się rozmyślił i odbił w lewo, a pięknie leciałam na stojak, zawieszając się na łyżce ;P Potem musiałam czekać aż trener mnie ściągnie z tego stojaka. Piąty raz również przy skokach, już "skończyłam" parkur, a trener woła że jeszcze jedna przeszkoda, to dodałam łydki, z myślą że uda mi się jeszcze dobrze najechać, a że byłam na koniu który nie zbyt lubi takie kombinacje, z rozpędu zrobił stójkę, a ja powoli zjechałam z jego szyi jak z ślizgawki wbijając się daszkiem toczka w ziemię.

Za piątym razem to już inna bajka, na zawodach na rundzie honorowej, na zakręcie wpadłam z koniem w poślizg (było straszne błoto) i razem leżałyśmy w błotku. Za szóstym razem, tydzień po tych zawodach na tym samym ciapku, skakałam spory pijany okser ustawiony na 1m/110, koń się troszkę zamotał i wbił w przeszkodę, łamiąc najgrubszy drąg na placu, i lądując znowu ze mną na ziemi :D Bo my jak spadamy, to zespołowo. A siódmy i ostatni raz, to pierwszy upadek z mojego ulubieńca, mimo tego że bryka co jazdę, zawsze się utrzymuję, ale tym razem mnie zaskoczył, bo wyłamał przeszkodę i od razu oddał serię bryków. W tym roku jeszcze nie spadłam, chociaż było blisko. Nie wstydzę się moich upadków, ponieważ każda "porażka" uczy.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ewelina&Bestia 2011-03-20 09:03:20

    To ja mam farta ;p tylko raz przydarzył mi się nieco groźniejszy upadek, reszta to zwykłe przeturlanie się. A i tak nigdy nie upadłam z koniem. Dwa razy zderzyłam się z innym koniem na Hubertusie, raz podczas jazdy na oklep, i dwa przy pierwszych galopach. Coś pecha masz, konik wywrotny i jak wywrotka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama