Siwulka nie miała w życiu szczęścia. Została kupiona kilka lat temu przez gospodarza, bo przecież każdy porządny rolnik powinien mieć konia w gospodarstwie. Pełniła swoje obowiązki jak należy, ale ciężka praca odcisnęła piętno na jej zdrowiu. Obolałe nogi, świerzb i ogólne zaniedbanie sprawiły, że klacz stała się apatyczna, a jej stan pogarszał się z dnia na dzień. Widać nie zapracowała sobie na leczenie… Dostaliśmy zgłoszenie o tragicznej sytuacji Siwuli. Kiedy nasza wolontariuszka pojechała do gospodarstwa nie mieliśmy wątpliwości, że klacz należy jak najszybciej zabrać gospodarzowi. Decyzja o interwencyjnym odebraniu Siwej była więc natychmiastowa. Właściciel nie stawiał oporu, zrzekł się praw do klaczy.
Komentarze