Niedziela, najodpowiedniejszy dzień na przejażdżkę jest cicho spokojnie :) Pogoda dopisywała ani nie padało, nie wiało, a temperatura wreszcie na plusie co przy mrozach sprzed 2 tygodni było "upałem". Wyjechałyśmy we trzy. Ja jechałam na Bursztynie, jeździłam na nim poprzedniego dnia więc był wychodzony i nie zbierało się na psikusy. Po dobrym kawałku stępa, na łąkach zaczęłyśmy kłusować. Gdyby Bursztyn chodził tak żwawo na padoku jak z końmi w terenie, byłoby SUPER! Następnie gdy wyjechałyśmy na wielkie pole, pogalopowałyśmy zresztą konie się same o to prosiły. Po galopie wjechałyśmy na wał i kłusując dojechałyśmy do bloków więc pojechałyśmy do sklepu. Ludzie przeróżnie reagują na widok konia w mieście, niektórzy uciekali na wszystkie strony, a inni podziwiali nasze zwierzątka. Ciemno się robi, trzeba wracać. Całą drogę do stajni jechałyśmy wałem. Gdy dojechałyśmy było całkiem ciemno. Oporządziłyśmy koniska i prosto do domu.
Znajomi się mnie pytali jak spędziłam ostatki, a ja odpowiadałam, że oczywiście- NA KONIU :D Miło spędzona niedziela. PS. Burak grzeczny ^^
Komentarze