Reklama

Nierozłączalne stado koni

24/09/2010 19:56
Ten wpis dotyczy pewnej historii związanej ze stadem hucułów. Chów tabunowy, stado dzień spędzało na przeogromnym pastwisku. Żeby przejść z początku na koniec potrzeba było na oko 15 minut (cwane koniska najczęściej tam na końcu przesiadywały i żeby gdzieś pojechać trzeba było po nie tak daleko chodzić). No, ale wracając do tematu.. Pewnego dnia postanowiliśmy pojechać na wycieczkę. Zabraliśmy ze stada cztery konie, wszystkie konie poszły za nami, aż do wyjścia, z reszta z chęcią poszłyby dalej. Wyszliśmy z pastwiska, osiodłaliśmy konie i pojechaliśmy.

Wyjechaliśmy na jakieś pole, rozkoszowaliśmy się piękną pogodą, śpiewem ptaków, wiatrem we włosach. Oddaliliśmy się już od pastwiska na dość dużą odległość. Mknęliśmy zamyśleni, w przeciwieństwie do naszych koni, które stały się bardziej pobudzone, podnosiły wysoko głowy, nadstawiały uczy, zaczęły rżeć. Nie znaliśmy przyczyny ich zachowania.. Do czasu.. Zrozumieliśmy wszystko gdy zobaczyliśmy pędzące w naszą stronę znajome nam stado hucułów. Zbliżały się do nas bardzo szybko i w jednej chwili znaleźliśmy się między tymi wszystkimi końmi. Nasze rumaki przestały nas słuchać zaaferowane towarzystwem swoich znajomych. Kręciły się, kopały, a nam serca biły mocniej, ciśnienie podskoczyło.

To było niesamowite. Znaleźliśmy się w wciąż poruszającym się labiryncie końskich zadów, łbów, ogonów, kopyt. Radosne rżenie, strzelanie z zadów, podgryzywanie – to wszystko nas otoczyło. Udało nam się jakoś wydostać ze środka tego obłędu i szybko zejść z grzbietów koni nie przyjmując żadnego kopniaka. Trochę zszokowani tą całą sytuacją wróciliśmy, prowadząc konie za wodze. Reszta oczywiście poszła za nami, z tym nie było problemu. Doprowadziliśmy je do pastwiska, wpędziliśmy do środka. Uspokoiliśmy. No, ale jak się wydostały? Przez dziurę w ogrodzeniu.. Znalezienie jej zajęło nam sporo czasu biorąc pod uwagę wielkość pastwiska (konie to zrobiły szybciej! ). Resztę dnia spędziliśmy naprawiając ogrodzenie, dzieląc się komentarzami co do naszej niespodziewanej historii. Niezapomniane przeżycie.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    redakcja 2010-09-25 17:55:26

    wow, wspaniałe przeżycie i piękne wspomnienia. ja bym się bała zejść z konia w takim gąszczu. znając moje "szczęście" pewnie bym zaliczyła kopniaka. ;P gratuluję odwagi. ślicznie opisane, pięć gwiazdek w pełni zasłuzone :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama