Półtorej godziny temu, razem z Emilą przyjechałam z kościoła. Postanowiłyśmy iść do Atenki. Emilka była tam dopiero drugi raz. Kawałek od bramy p. Tomek powiedział, że się spóźniłam. Przyspieszyłyśmy. Króciutka konwersacja z p. Tadkiem i już wiemy:
URODZIŁ SIĘ NAJPIĘKNIEJSZY KONIK POD SŁOŃCEM!
Ogierek przyszedł na świat dziś około godziny 10-tej. P. Tadek jeszcze rano, gdy karmił Atenę nie zauważył żadnych oznak zbliżającego się porodu. Nieco później pojechał do miasta. Kiedy wrócił... Atenka leżała na słomie razem z synkiem. Źrebak był jeszcze w błonach, a pępowina dalej łączyła go z matką. Jakieś 15 min później, Atena wstała odrywając tym samym pępowinę. W ciąży była 343 dni. Nie przybrała zbytnio na wadze, więc wszyscy myśleli, że źrebię będzie nieduże, a tu taka niespodzianka. Konik ma nogi tak długie jak mama, kare, mięciutkie futerko, które pomału zmienia się na siwe, gwiazdkę, sporą skarpetkę na przedniej, prawej nodze i nieco dłuższą na lewej tylnej. Pije mleko, chodzi, odpoczywa. Wydalił już większość smołki. Atena stała się prawdziwą matką: nie spuszcza go z oczu ani na sekundę i zrobiła się znacznie spokojniejsza. W końcu musi dawać przykład :) Jeszcze nie wiadomo jak będzie nazywał się młody. Jest piękny, duży, mięciutki i kochany. Atena! urodziłaś cudownego synka! Jestem z Ciebie dumna! :*
PS. Sorki za jakość zdjęć. W boksie nie dało się zrobić lepszych.
Komentarze