:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Imprezy jeździeckie, Niezapomniane wakacje - zdjęcie, fotografia
Angelika . - blog 20/05/2012 15:41

To były ostatnie nasze wspólne wakacje, moje i Kariny - kobyły, która nie chodziła w żadnym ośrodku jeździeckim, tylko była to klacz pracująca w polu. Znałam ją już kilka lat wcześniej, ponieważ była jedynym koniem w naszej małej wsi. Tyle tylko że wtedy nie spędzałam z nią tyle czasu ani nie jeździłam. Być może dlatego, że była dla mnie „innym” koniem. Była potężna, silna i miała dość nietypowy charakter – taką zawsze ją uważałam.

Aż do wakacji.. Pewnego dnia, strasznie mi się nudziło, no i miałam wielką ochotę pojeździć konno. Mimo iż znajduje się niedaleko mnie stadnina (Kawalkada w Kobylnie), w której zresztą pomagałam w te wakacje, to znaczy czyściłam i siodłałam konie dla obozowiczów. Ale nie mogłam przyjechać i sobie tam pojeździć, bo odbywał się tam obóz, no i nie chciałam męczyć koni, które i tak musiały chodzić codziennie po dwie godziny. Więc tak sobie myślałam, kto ma konie blisko mnie. Od razu wpadł mi na myśl pan Widera, właściciel Kariny. Bez zastanowienia, biorąc rower pojechałam tam.
Zadzwoniłam do drzwi.
-Dzień dobry, mam takie pytanie.
-Ooo, dzień dobry. Słucham cię Angeliko.
- Mogę pojeździć dzisiaj na Karinie?
Pan Widera trochę zdziwiony, nie do końca był przekonany, że sobie z nią poradzę, ale oczywiście się zgodził. Założyliśmy jej jakąś tam starą uzdę z wędzidłem, które dał mi pan Widera . Wsiadłam, oczywiście na oklep. No i ruszyłyśmy w nasz pierwszy samotny teren. Przyznam, że trochę się bałam, bo tak naprawdę byłam odpowiedzialna za nas obie. Bynajmniej tak wydawało mi się na początku, po jakimś czasie to Karina pokazała mi że to ona chce być odpowiedzialna za mnie.

Karina nie reagowała zbytnio na łydki, dlatego urwałam gałązkę żeby ją jakoś rozruszać. Kiedy zagalopowałam pierwszy raz, poczułam wolność. Myślę że Karina też jakoś się ucieszyła że może tak swobodnie pogalopować przez łąki, zamiast pracować w polu. Mimo tego że byłam na oklep, a Karina była trochę ociężałym koniem, to znaczy miała duuuuży brzuszek,co zawdzięczało to że miała miękki chód. Więc galop na niej, na oklep to sama przyjemność. Wracając do domu, byłam niesamowicie szczęśliwa. Oczywiście już wtedy miałam ogromne plany związane z Kariną, następne tereny, chciałam z nią pracować metodami naturala, żeby zdobyć jej całkowite zaufanie itp. Po jakimś czasie zaczęłam z nią pracować na maneżu, co było dla niej nowością, bo w końcu jeździłyśmy tylko w tereny. Nauczyłam ją reagować już na łydki, wolty, zagalopowania z miejsca no i inne. A kto by pomyślał, że taki koń bez kondycji, pracujący w polu ..

Od tego czasu jeździłam do niej prawie codziennie, żeby tylko na nią wsiąść i pogalopować gdzieś daleko, daleko .. Zdarzały się tereny kiedy się gubiłyśmy w jakimś tam lesie, ale oczywiście szybko znajdywałyśmy drogę. W końcu koń zawsze znajdzie drogę do domu.

Któregoś tam dnia, umówiłam się z Marysią, która była instruktorką w Kawalkadzie na wspólny teren. Dojechałam z Kariną do Kawalkady, kiedy Marysia razem z obozowiczami siodłali już konie. Wszyscy byli zachwyceni Kariną, która zaczęła się już niecierpliwić przez co zaczęła caplować, po czym nawet ziemia się trzęsła ^^ Dziewczyny już wsiadły, ustaliłyśmy kolejność. Marysia jechała pierwsza na Borucie a ja na Karinie ostatnia. Karina, nie wiedziała za bardzo co się dzieje. No cóż, nie na co dzień widziała konie, bo przecież stała sama u siebie. Karina w szybszym galopie nie nadążała za tamtymi końmi, i zawsze zostawałyśmy gdzieś daleko w tyle. Ale mimo tego dawałyśmy radę ;D No i tak sobie od czasu do czasu przyjeżdżałam na Karinie jeździć w tereny z Kawalkadą.

Przez te całe wakacje, przeżywałyśmy wspólnie różne przygody. Jedną z nich było na przykład, kiedy przyjechała do mnie Krysia – moja przyjaciółka. Zabrałyśmy Karinę i pojechałyśmy nad pewien staw. Pojechałyśmy tam obie na niej, no i był mały problem z wejściem do wody. Ponieważ było takie zejście do którego Karina musiałaby wskoczyć, trochę się bała. Krysia ciągnęła Karinę a ja na niej siedziałam, no i się przełamała. Wskoczyła. Przez co ja ucierpiałam, bo ześlizgnęłam się z niej prosto do wody. Na szczęście spadłam na 2 nogi i nie byłam cała mokra, hehehe. No ubaw był, nie powiem. Krysia mnie podsadziła, a Karinie bardzo się spodobało w tej wodzie i zaczęła energicznie kopać przednią nogą i taplać chrapy w niej, dzięki czemu już byłam kompletnie mokra.

Często przyjeżdżałam z nią do domu, wtedy wypuszczałam ją u mnie na takim jakby padoku, na którym zawsze pasły się krowy. Brałam ją w jakiś słoneczny dzień i tak sobie z nią leniuchowałam. Ona sobie żarła trawę, a ja na niej odpoczywałam, to znaczy leżałam. Potrafiłam tak z nią spędzać cały dzień. Albo przychodziły małe dzieci z wioski, żebym je oprowadzała. Dzieci miały tyle radochy, no nie ma co się dziwić, przecież ja tak samo byłam szczęśliwa.

Dlaczego tak miło wspominam wakacje? Były to nasze pierwsze i ostatnie tak fantastyczne wakacje. Kariny już nie ma w Kobylnie. Pan Widera ją sprzedał, ponieważ był starszym mężczyzną, chorował i po prostu już nie dawał sobie rady. Załamałam się, do teraz mam wyrzuty sumienia, bo sam proponował mi ją sprzedać. A kupił ją jakiś facet, który podobno jest handlarzem .Bardzo mi jej brakuje, mam jeszcze gdzieś tam głęboko nadzieję, że ją kiedyś zobaczę.
Tak wiem, zakończenie trochę tu nie pasuje. Ale tak się stało, życie. Chciałam tu choć trochę naszą jak dla mnie przygodę, która myślałam że będzie trwać wiecznie, ale mimo wszystko będę ją wspominać do końca życia. To tyle z mojej strony.
Kocham Cię Karino.

Reklama

Niezapomniane wakacje komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez galopuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

z siedzibą w ,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"