Reklama

Obóz w Stajni Arkona w Marynkach

12/07/2012 17:21
Witajcie. Mam dziwne upodobania do stajni w których jeżdżę. Lubię być na wsi, w małych kameralnych stajniach, i lubię małe grupy i staram sie żeby było jak najtaniej. Uparłam się żeby pojechać w pierwszy tydzień lipca - nikt nie był zapisany na owy turnus, ale organizatorka zgodziła się żebym była sama. Trochę się bałam. Oglądałam różne zdjęcia tej stajni… wydawało mi się ze to straszna wiocha. Po przyjeździe okazało się, że jest zupełnie inaczej niż na zdjęciach, fajniej, przyjemniej, inaczej. Zapoznałam się z panią Justyną i panem Sebastianem oraz córką Karoliną.
Weszłam do domu. Warunki skromne, ale miałam oddzielne wejście, łazienke, lodówke, stół, nawet kuchenke i…. pełno much bo okno i drzwi były otwarte. Myślę sobie „okej… nie jest źle”. Dostałam lepy i muchy szybko znikły. Zostawiłam bagaże i poszliśmy na pastwisko. 4 konie. Jeden siwek – Wokando na osobnym pastwisku. Na głównym 2 duże konie- Bajka i Don a za nim piękny blondynek, Haflinger- Pokemon. To na nim miałam pierwszą jazdę.

Chwile pogadaliśmy na ławce w towarzystwie kozy Klementyny i rodzice sobie pojechali a ja udałam się rozpakować się i przebrać. Po chwili przyszła p. Justyna i pytała się jak jeżdżę. Przebrana i gotowa do jazdy wyprowadziłam konia z boksu i zaczęłam go czyścić. Stajna i boksy była czyste, korytarz zamieciony, każdy koń miał podpisane szczotki, zgrzebła itp. Byłam zachwycona ,że w stajni jest Haflinger- marzenie dziecinnych lat. Nie mogłam się z nim dogadać. Woził mnie po ujeżdżalni a ja biedna nic nie mogłam zrobić. Później zmieniłam konia i było już lepiej. Jeździłam na Bajce, fajna duża gniada klacz. Na niej było lepiej. Ale później wróciłam na Pokemona… i było zupełnie inaczej! Super się dogadywaliśmy i zaczęłam na nim próbować galopu. Kolejnym koniem na jakim jeździłam był Don, koń dość specyficzny, długa szyja przez co wydaje się wyższy i chyba jemu też się tak wydaje. Wydaje mu się że jest 2 tonowym koniem ;D ale jest sympatyczny. No i Wokando. Jeździ w stylu westernowym, nigdy tak fajnie mi się nie jeździło! Fajny, posłuszny-cudowny. Podobno troche ponosi w galopie ale nie galopuje wiec nie miałam takiego problemu.

Instruktorka potrafiła wyjaśnić różne sprawy i w stylu klasycznym i westernowym. Widać że miała dużą wiedze i chętnie się nią dzieliła ale nie stwarzała presji ,że „ty to musisz już umieć”. Sama często wsiadała na swoje konie i je poprawiała.
Mam bardzo pozytywne wspomnienia. Bardzo się bałam jak to będzie, byłam sama i nikogo nie znałam. Myślałam ze będę się nudzić ale okazało się ,że nie! Pani Justyna często była na dworzu i opowiadała mnóstwo historii o koniach i ludziach z jakimi miała styczność. Do tego chodziła to tej samej szkoły co mam zamiar ja iść i dowiedziałam się wielu rzeczy. Podczas jazdy robiła ćwiczenia i podpowiadała jak mogę to robić z moimi końmi. Do tego było tam 10 kóz a ostatniego dnia urodził się mały koziołek.
A co do jedzenia to bardzo dobre, domowe. Nigdy nie byłam głodna i mogłam śmiało poprosić o kanapkę miedzy posiłkami choć to się nie zdarzyło bo posiłki były obfite i smaczne. Na śniadanie można było wypić kakao z koziego mleka i zjeść ser.
Obiecałam sobie, że będę tam jeździć tak często jak tylko będę mogła. Chyba nie znajdę wspanialszej stajni ;)
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    sarutek21 2012-08-02 00:01:12

    jeżeli bedziesz spać w swoim namiocie to CHYBA 700zł,, jezeli w domu to 800zł i to jest od niedzieli do niedzieli. i w niedziele jest jedna jazda

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mia789 2012-08-01 09:55:10

    To fajnie ;) a ile się płaci za ten obóz i to jest tydzień ???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama