Reklama

Ochwat i przestroga przed wadliwym sianem ...

12/01/2012 18:27
Późnym wieczorem (dla mnie " późny wieczór" to 22- 23.) (9 stycznia, przedwczoraj.) poszłam do stajni. Jak zwykle obejrzałam konie, które cały dzień były na pastwisku. Zauważyłam, że JEDNO kopyto jest lekko cieplejsze od pozostałych. Niestety, zlekceważyłam to, ponieważ koń leżał w boksie, przykrywając tą nogę sobą (że mu tak wygodnie było, nieźle mnie zdziwiło) no ale , przyjęłam że to zapewne przez to że na tej nodze leżał.
Na drugi dzień (10 stycznia) poszłam do stajni, rano, przed szkołą, by obejrzeć jeszcze raz tę nogę (nie dawała mi ona spokoju przez całą noc). Okazało się, że kopyto nadal jest ciepłe. Zadzwoniłam do weterynarz. Wstępna, "telefoniczna diagnoza" brzmiała : podbicie. Leczenie : chłodzić nogę, areszt boksowy (bo drugi koń z jakim stoi, to młody ogier który wskakuje na niego i usiłuje wałacha pokryć -.-) Ok. Chłodziłam cały dzień tę nogę, ale pod wieczór... gorąca była i druga (tylna). Telefon do weterynarz.

Wczoraj, 11 stycznia, przyjechała do nas weterynarz i obejrzała konia. Stwierdziła, że to ochwat, ale zmyliło ją i nas to, że nie były dotknięte na raz wszystkie kopyta, bądź tylko dwa, tylko że po kolei (tego dnia dotknięte były już wszystkie kopyta) i zaczynało się od koronki, a potem szło w głąb kopyta ciepło, gorąco wręcz.
Wałach dostał 6 zastrzyków (2 dożylne i 4 domięśniowe) , chłodzimy nogi mokrymi "ochraniaczami" z bandaży i waty, smarujemy żelem (na żylaki, ale działa przeciwzakrzepowo) do tego syrop taki do leczenia układu kostnego i mięśniowego.
Co najgorsze?! Wieczorem idę do stajni (praktycznie tam zamieszkałam, od kiedy mój ulubieniec choruje) okazało się że młodszy - ma to samo. Początki ochwatu. Od razu telefon do weterynarz, przyjechała dzisiaj rano i ta sama seria zastrzyków. Oczywiście, zaczęłam szukać na głos, przy weterynarz, przyczyn. Trening? Nie, taki jak zawsze, i po polach jeździłam, doskonale mi i jemu znanych i zrobiłam lajtowy teren (stępo- kłus). Przebiałkowanie ? Też nie, owsa toć nie dostaje.
No i w tym momencie wszyscy, łącznie z weterynarz, wpadliśmy między baloty siana.

Dostawca dostarczył nam takie spleśniałe, że kazaliśmy je mu zabrać (ale przed całą chorobą). Oczywiście , nie kwapił się do tego zbytnio (po 3 tygodniach dzwonienia nie był łaskaw przyjechać). Kiedy jednak usłyszał o chorobie konia (wtedy jeszcze jednego tylko) natychmiast zjawił się z transporterem od siana, zabrał , ZACHWALAJĄC JESZCZE siano, że wspaniała jakość.. ( przy czym siano było na wskroś przegnite i spleśniałe). Tym sianem nie karmiliśmy koni, tylko niestety stałe one w stajni, zarodniki się porozprzestrzeniały, i koniki chore.
Najlepsze?
Co się dowiedziałam dzisiaj? TE SAME BALOTY SIANA, ZAWIÓZŁ 9 KM DALEJ DO MOJEJ ZNAJOMEJ, I JEJ JE ... SPRZEDAŁ. tzn, jej ojcu który się nie zna. ona wraca z Rolniczej, a tam trzy baloty siana, spleśniałe do cna.
Facet działa w okolicach Olsztyna, ma gospodarstwo na obrzeżach tego miasta, jeśli ktoś z Was chce wiedzieć, jakie nazwisko itp. (żeby nie brać od niego wadliwego "towaru" podam nazwisko na Pw (nie chcę mieć problemów z tytułu "zniesławienia publicznego) .
Pobieramy próbki siana (wie ktoś może, jakie są wymagane, by wyniki były niepodważalne w sądzie? ), i składamy pozew zbiorowy ze znajomą i jeszcze kilkoma osobami, które na tym sianie się ostro przejechały.

Piszę ten wpis ku przestrodze : NIE LEKCEWAŻCIE GORĄCYCH KOPYT, NAWET JEŚLI JEST TO JEDNO KOPYTO. Drugą, przestrogą jest : uważajcie, jakie siano jest wam dostarczane. Obejrzyjcie, powąchajcie. Jeśli znajdziecie chociażby ślad pleśni, zgłoście dostawcy. Powinien balota/ kostkę wymienić. Jeśli tego nie zrobi - może się to skończyć tak jak u nas - ochwatem i ciąganiem się po sądach.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Alfa1398 2012-08-18 22:18:29

    szkoda koników - takich sprzedawców w ogóle nie powinno być, ale niestety świat nie jest doskonały ;/

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wikusioweziowata 2012-01-30 17:38:17

    Nene - propaganda już w toku :)Wiesz co, ja zawsze oglądałam kostki wszystkie i baloty również, zanim zacznę w ogóle skarmiać balota, rozbieram go z 3-4 warstw (w razie pleśni już się zauważy) i węchem sprawdzam (jak jedzie pleśnią na kilometr, to jasne że nie skarmię) Kostki też dokładnie oglądam, BA nawet słomę oglądam, zanim im sypnę do boksów, bo moje chłopaki lubią ją podżerać :)I nie tyle widać od razu, co czuć - na tą chwilę skapnęłam się że coś z kostką jest nie tak, po węchu z odległości 50 cm :D Wyczulenie zmysłów O.oNo a Wiking (starszy) galopuje, wścieka się na polu z młodym, gryzą się, dęba stają , wierzgają, no i na szczęście już nie ma tej sztywności w chodzie. Teraz dostają tylko witamin ile wlezie, żeby mogły się "odbudować". No i dostają od zarąbania czosnku (szczęście że go lubią! :)) U mnie się zdarzyło, bo jak przydomowa mała stajenka, to nie ma gdzie tych balotów wypchnąć z stajni, a że ojciec nie pogonił pana K. to konie zachorowały. Zawsze jak tamtędy przechodziły to nie dało się zawsze ich odgonić, często coś złapały (nawet "mordę" siana tego kiepskiego) niestety.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Nene 2012-01-20 20:16:53

    no to faktycznie, nie ma co próbować walki w sądzie:( za to można stosować odpowiednią propagandę;) tak, żeby ciężko było mu znaleźć nowych klientów! zła reklama przekazywana z ust do ust może wiele zdziałać.. :)dobrze, że stan zdrowia chłopców się poprawia. dobrze, że w mojej stajni nic takiego się nie zdarza.. zauważyłam też swoją drogą, że tam, gdzie siano jest w kostkach, często podrzuca się je do boksu lekko rozwalając i nikt za bardzo nie patrzy jak to wygląda. natomiast jeśli są baloty, to rozwijane na korytarzu i widłami zanoszone siano do boksów łatwiej ocenić. zazwyczaj jeśli jest coś nie tak, to widać od razu - tak jak Ty sama zauważyłaś, że coś nie tak.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama