Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
szkoda koników - takich sprzedawców w ogóle nie powinno być, ale niestety świat nie jest doskonały ;/
Nene - propaganda już w toku :)Wiesz co, ja zawsze oglądałam kostki wszystkie i baloty również, zanim zacznę w ogóle skarmiać balota, rozbieram go z 3-4 warstw (w razie pleśni już się zauważy) i węchem sprawdzam (jak jedzie pleśnią na kilometr, to jasne że nie skarmię) Kostki też dokładnie oglądam, BA nawet słomę oglądam, zanim im sypnę do boksów, bo moje chłopaki lubią ją podżerać :)I nie tyle widać od razu, co czuć - na tą chwilę skapnęłam się że coś z kostką jest nie tak, po węchu z odległości 50 cm :D Wyczulenie zmysłów O.oNo a Wiking (starszy) galopuje, wścieka się na polu z młodym, gryzą się, dęba stają , wierzgają, no i na szczęście już nie ma tej sztywności w chodzie. Teraz dostają tylko witamin ile wlezie, żeby mogły się "odbudować". No i dostają od zarąbania czosnku (szczęście że go lubią! :)) U mnie się zdarzyło, bo jak przydomowa mała stajenka, to nie ma gdzie tych balotów wypchnąć z stajni, a że ojciec nie pogonił pana K. to konie zachorowały. Zawsze jak tamtędy przechodziły to nie dało się zawsze ich odgonić, często coś złapały (nawet "mordę" siana tego kiepskiego) niestety.
no to faktycznie, nie ma co próbować walki w sądzie:( za to można stosować odpowiednią propagandę;) tak, żeby ciężko było mu znaleźć nowych klientów! zła reklama przekazywana z ust do ust może wiele zdziałać.. :)dobrze, że stan zdrowia chłopców się poprawia. dobrze, że w mojej stajni nic takiego się nie zdarza.. zauważyłam też swoją drogą, że tam, gdzie siano jest w kostkach, często podrzuca się je do boksu lekko rozwalając i nikt za bardzo nie patrzy jak to wygląda. natomiast jeśli są baloty, to rozwijane na korytarzu i widłami zanoszone siano do boksów łatwiej ocenić. zazwyczaj jeśli jest coś nie tak, to widać od razu - tak jak Ty sama zauważyłaś, że coś nie tak.
Dzięki Nene :)Chłopaki się czują już lepiej, przyjechał kowal (u małego obyło się bez większych problemów, 3 serie zastrzyków i śladu po ochwacie nie ma) za to starszy, ten na którym jeżdżę od dobrych ...3 lat, jeszcze się trochę kiepsko czuje, odstawiliśmy zastrzyki i kowal co dwa tygodnie. Nieuczciwemu sprzedawcy nic nie zrobię i nie "wymuszę" zapłaty za leczenie, bo nie miałam robionych badań krwi moczu i kału chłopaków przed leczeniem i badania paszy też nie dokonaliśmy (razem z pobraniem paszy "zgodnym z procedurami" tak żeby był dowód w sądzie - 1500 za próbkę. Próbki potrzebne są 3 - z każdego balota) Na tą chwilę jestem za biedna na takie wojny, tym bardziej że facet MIAŁ JUŻ TAKĄ SPRAWĘ W SĄDZIE!!! Ma dobrego (i drogiego) prawnika, doświadczenie w takich postępowaniach - w końcu miał identyczne oskarżenia ze 2 czy 3 razy , zawsze uniewinnienie...
Uu współczuje takiej sytuacji, mam nadzieję, że chłopcy szybko wrócą do zdrowia! I powodzenia przy tępieniu nieuczciwego sprzedawcy!
szkoda koników - takich sprzedawców w ogóle nie powinno być, ale niestety świat nie jest doskonały ;/
Nene - propaganda już w toku :)Wiesz co, ja zawsze oglądałam kostki wszystkie i baloty również, zanim zacznę w ogóle skarmiać balota, rozbieram go z 3-4 warstw (w razie pleśni już się zauważy) i węchem sprawdzam (jak jedzie pleśnią na kilometr, to jasne że nie skarmię) Kostki też dokładnie oglądam, BA nawet słomę oglądam, zanim im sypnę do boksów, bo moje chłopaki lubią ją podżerać :)I nie tyle widać od razu, co czuć - na tą chwilę skapnęłam się że coś z kostką jest nie tak, po węchu z odległości 50 cm :D Wyczulenie zmysłów O.oNo a Wiking (starszy) galopuje, wścieka się na polu z młodym, gryzą się, dęba stają , wierzgają, no i na szczęście już nie ma tej sztywności w chodzie. Teraz dostają tylko witamin ile wlezie, żeby mogły się "odbudować". No i dostają od zarąbania czosnku (szczęście że go lubią! :)) U mnie się zdarzyło, bo jak przydomowa mała stajenka, to nie ma gdzie tych balotów wypchnąć z stajni, a że ojciec nie pogonił pana K. to konie zachorowały. Zawsze jak tamtędy przechodziły to nie dało się zawsze ich odgonić, często coś złapały (nawet "mordę" siana tego kiepskiego) niestety.
no to faktycznie, nie ma co próbować walki w sądzie:( za to można stosować odpowiednią propagandę;) tak, żeby ciężko było mu znaleźć nowych klientów! zła reklama przekazywana z ust do ust może wiele zdziałać.. :)dobrze, że stan zdrowia chłopców się poprawia. dobrze, że w mojej stajni nic takiego się nie zdarza.. zauważyłam też swoją drogą, że tam, gdzie siano jest w kostkach, często podrzuca się je do boksu lekko rozwalając i nikt za bardzo nie patrzy jak to wygląda. natomiast jeśli są baloty, to rozwijane na korytarzu i widłami zanoszone siano do boksów łatwiej ocenić. zazwyczaj jeśli jest coś nie tak, to widać od razu - tak jak Ty sama zauważyłaś, że coś nie tak.