Reklama

Odnaleźć pasję

07/12/2013 15:44

Od kwietnia nosiłam się z myślą, by popracować w stajni w wakacje, w zamian za możliwość bezpłatnej jazdy konnej. Postanowiłam porozmawiać z rodzicami i przekonać ich do mojego pomysłu. Mama i tata, wiedząc jak bardzo mi zależy na jazdach konnych. i kontakcie z końmi zgodzili się pomóc mi poszukać stajni, której właściciele zgodzą się na takie warunki. Niestety nie było to takie proste. Większość osób, do których dzwonili, nie wyrażała takiej chęci. Powoli traciłam nadzieję. Mama nie miała już pomysłów, gdzie jeszcze dzwonić i pytać w mojej sprawie. Na początku czerwca koleżanka mamy z pracy powiedziała, że koło niej jest stadnina. Postawiliśmy, że jeszcze tam spróbujemy. Właściciele porozmawiali ze mną. Powiedziałam, że całą swoją przyszłość wiążę z końmi, a im spodobał się mój zapał i determinacja. Małżeństwo zajmujące się stajnią zgodziło się na pomysł pracy przy koniach w zamian za jazdy konne. Umówiliśmy się, że zaraz po zakończeniu roku szkolnego – od soboty – zaczynam pracę i moją przygodę z końmi. Uzgodniliśmy, co należy do moich obowiązków, a więc: ścielenie boksów, przywożenie siana dla koni, szykowanie dla nich odpowiedniej paszy pod okiem właścicieli, wypuszczanie koni na pastwisko itp. W zamian mogłam codziennie jeździć konno pod ich okiem. Wspaniałe było to, że zaufali mi i pozwolili zajmować się jak własnym 14-letnim Matrixem, który był po kontuzji nóg. Bardzo dziękuję za tak duże szczęście jakie mnie spotkało, za to że znaleźli się ludzie, którzy mi zaufali. To było i jest wspaniałe. W stajni spędzałam całe dnie, wyjeżdżałam zaraz po śniadaniu i wracałam często dopiero późnym wieczorem. Nieraz byłam bardzo zmęczona, ale i szczęśliwa, że mogłam robić to co lubiłam. Mój każdy dzień w stajni wyglądał podobnie. Rano wykonywałam powierzone mi obowiązki, a potem do woli mogłam poświęcać czas Matrtxowi. Koń, którym mogłam się dodatkowo zajmować długo już nie chodził pod siodłem z powodu przebytej kontuzji. Nasze pierwsze dni to dużo spacerów, proste treningi, by go nie przeforsować. Polubiliśmy się nawzajem. „Mój koń” czuł, że się nim zajmuję i jestem mu życzliwa. Krzątając się koło niego, rozmawiałam z nim bardzo dużo ciepłym głosem, śmiałam się, chciałam, by było mu ze mną dobrze. Starałam się jak najczęściej poklepywać go i głaskać, by czuł, że jest mi bliski – to przecież mój nowy czworonożny przyjaciel. Czas spędzany z nim był dla mnie bardzo ważny. Czułam się potrzebna, mogłam się spełniać w tym co robiłam, a co najważniejsze sprawiało mi to bardzo dużo przyjemności. Dziś, kiedy to piszę, bardzo brakuje mi czasu spędzonego z Matrixem. Doskonale pamiętam, jak pierwszy raz założyłam na niego siodło. Dobrze się razem zgrywaliśmy i uczyliśmy się od siebie nawzajem. Jedyne czego żałuję to to, że nie miałam możliwości wykonywania na nim skoków, co oczywiście było spowodowane bezpieczeństwem konia. Były dni kiedy Matrix był w lepszej kondycji, ale i te gorsze. Wtedy tylko spacerowaliśmy – ale to nic – dla mnie i tak najważniejsze było to, by koniowi nie działo się nic złego. Przez całe wakacje bardzo zżyłam się z „moim koniem”. Gdy nadszedł czas powrotu do szkoły było mi przykro, że teraz będę rzadziej go spotykać i spędzać z nim mniej czasu. Jednak wspomnienia to coś wspaniałego co mam. Pozwalają mi cieszyć się tą krótka chwilą – dwóch miesięcy wakacji – kiedy oprócz obowiązków miałam świetną zabawę, poznałam wspaniałego przyjaciela, któremu mogłam poświęcać swój czas i którego teraz bardzo mi brakuje. Teraz z perspektywy czasu śmiało mogę stwierdzić, że była to jak na razie najciekawsza moja przygoda z koniem i z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Bardzo doceniam to, że mogłam zająć się Matrixem, mogłam dzięki niemu lepiej poznać końską naturę i stwierdzić czy jeździectwo i opieka nad końmi to moje powołanie. Teraz wiem, że tak jest i z pewnością będę to kontynuować. Wiem, że wybór szkoły jaką jest Technikum Hodowli Koni to jedna z najlepszych moich decyzji. Dziękuję też rodzicom, że bardzo mocno mnie w tym wspierają i rozumieją moją wielką pasję do tych zwierząt. Każdemu życzę, by potrafił w sobie odnaleźć wielką pasję.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    misio 2014-12-25 18:23:23

    Ja mam nadzieję że kiedyś jeszcze spotkasz Matrixsa i pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    angi270 2014-01-30 18:16:30

    Stajnia w której jeździłam znajduje się w Słupnie (przed Radzyminem), ale teraz jeżdżę w KJ Aromer.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    skocznakoniara 2014-01-30 15:51:57

    Wspaniała historia :D przyjazń z koniem jest bardzo miła. A jak sie ta stajnia nazywa??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama