Konie sportowe wykonują olbrzymią pracę fizyczną. Do pewnego momentu ich organizm jest w stanie temu sprostać, jednak organizm ma swoje granice. Procesy zachodzące w organizmie naszego pupila wytwarzają wiele substancji ubocznych np. kwas mlekowy. Organizm jest w stanie to usunąć, lecz dana ilość. Niestety dużo osób nie patrzy na te granice konia. Procesy te prowadzą do różnych kontuzji. Nie tylko na zewnątrz ale także wewnątrz organizmu. Mówię tutaj o mikrourazach wewnętrznych tkanek miękkich, które prowadza do stanu zapalnego. Są one nie zauważalne gołym okiem. Po dokładnych oględzinach możemy jakieś zmiany zauważyć. Zaniedbane pozostawiają ślad. Jak możemy takie zmiany zauważyć? Nic prostszego jak tylko dotykać konia, lonżować go często. Dotykając widzimy jak koń reaguje na zadany dotyk. Kiedy lonżujemy konia widzimy jak się porusza, czy sztywno; płynnie itp. Możemy poprosić doświadczonego jeźdźca aby wsiadł na niego i też możemy zobaczyć jak koń się zachowuje pod siodłem.
Masaż doskonale odprowadza toksyny. Usprawnia dokrwienie i dotlenienie komórek. Zapobiega pojawianiu się stanów zapalnych, usuwa przykurcze i sztywności. Najlepsze rezultaty dają systematyczne sesje.
Podam przykład opisany w gazecie
TENANCY Folblut. Ma 5 lat. Od trzech lat chodzi w dystansach 1400-1800m. Według jego trenera kilka miesięcy temu stracił zapał. Jego ruchy są przykurczone i mało efektywne jak kiedyś. Przy pierwszej wizycie zostało zdiagnozowane wiele przykurczów i skurczów. Masaż został wykonany na całym ciele. Sesje odbywały się co dwa dni. Po trzech takich spotkaniach zauważono już poprawę. Koń jest teraz bardzo zdrowy. Wszystkie zarodki jakiś skórczów są natychmiast wyeliminowane. Sesje odbywają się teraz co 2 tygodnie.
Hmm... to 3 zdjęcie Tzw. " szczozteczki" ktoś wie gdzie je mozna zakupić ;) ?