Reklama

Ośrodek jeździecki Włosań

galopuje.pl
07/10/2010 18:10
Niedawno miałam okazję się przejechać do stadniny koni we Włosaniu. Słyszy się o nim wiele (jakie tam złe rzeczy się dzieją z końmi... stajenni co chwila odchodzą, zła atmosfera itd...). Zdam wam relację i krótką opinię na temat tego ośrodka.

Przyjechałam tam z koleżanką, która jeździ już w tym ośrodku od kilku lat. Sam budynek i stajnia bardzo ładnie się prezentują. Naokoło zielone pola, niestety nie zdążyłam się zorientować, czy należą one do stajni, czy też nie. Na przeciwko budynku ogrodzony trawnik 10 x 20m i pasący się tam jeden samotny koń.

Weszłam do środka. Po prawej drzwi z napisem "Szatnia, nie bierzemy odpowiedzialności za rzeczy w niej pozostawione" i "Wc". Poszłam do tego pierwszego, zapaliło się automatyczne światło i zobaczyłam wielkiego, wylegiwającego się groźnego psa, którego nawet nie wzruszyła moja obecność,co z resztą było mi na rękę. Ominęłam go szerokim łukiem i powiesiłam swoją kurtkę z rzeczami na wieszak. Salka była naprawdę mała, a do tego pies, który zajmował 3/4 miejsca.

Z szatni udałam się do boksów. Było ich mało, może z 6-7. Były za to bardzo duże, za co wielki plus. W oczy rzuciła mi się jedynie bardzo brudna ściółka w dwóch boksach. Konie także nie wzruszyły się moją obecnością, nie podeszły do mnie i się nie zainteresowały. Widziałam natomiast, że są duże. Bardzo duże, wręcz wyrośnięte sp. Dotąd nie jeździłam na tak wielkich koniach, tylko na kucach. Szczoteczki miały w woreczkach obok boksów, za co też ogromny plus.

Koleżanka wyciągnęła mi konia z boksu i uwiązała mi go obok. Nie stał zbyt spokojnie, uciekał ode mnie, może to dlatego, że mnie nie znał... Mimo to nie zniechęciłam się, tylko bardziej mnie to zmotywowało do pracy. Starannie go wyczesałam. Był zadbanym konikiem, tylko miał troszkę małych blizn. Osiodłałam go, a okiełznała moja koleżanka. Poszłyśmy na halę.

Hala nawet duża, chociaż i tak na niej nie jeździliśmy, tylko na maneżu, który był jednym wielkim wodnistym błotem (mimo sprzeciwów z naszej strony - instruktorka się uparła, że tu będziemy jeździć i damy sobie radę). Gdybyśmy spadli to gwarantuję, że bylibyśmy cali w błocie, chociaż po jeździe i tak wszystko musiałam dać do prania, bo przy szybszym kłusie wybrudziłam się, bo konie nas chlapały kopytami.

Koń... Hmm, niezbyt był mi posłuszny. Wiem, że to nie jego wina, tylko moja, bo nie byłam zbyt stanowcza lub przez to, że pierwszy raz siedzę na dużym koniu a nie na kucu, ale mimo wszyszelkich pomocy bardzo trudno mi było go zachęcić do kłusa, a co dopiero do galopu. W końcu skończyło się tak, że nie zagalopowałam... Instruktorka nie wydawała mi się na sympatyczną, z całym szacunkiem, ale pani lekcja była poprostu nudna...

Ogólnie to ośrodek fajny, konie też w porządku, tylko instruktor taka trochę "niezbyt"... Kłus, zatrzymanie, kłus, zatrzymanie, stęp, półsiad itd. Nuda, nic nowego się nie nauczyłam, ciężko mi to mówić, gdyż sama kiedyś mówiłam że żadna godzina spędzona w siodle się nie marnuje, ale w tym przypadku było inaczej... Na pewno nie wrócę już do tej stadniny, zostanę w moich starych, dobrych Rzeszotarach.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    nati14 2011-08-26 12:27:58

    z tego co wiem , to ten pies jest groźny na ludzi którzy jedzą psy :P

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jutuu 2010-11-06 19:26:37

    Byłam w tym ośrodku i miło go wspominam, konie były bardzo chętne do pracy, zadbane. To było jakieś 2 lata temu więc pewnie teraz jest inaczej.. Szkoda bo na prawdę mi się tam podobało..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-09-04 17:10:23

    Moja córka jeździ do Włosania na obozy od 8 lat, czasem spedza tam większość wakacji. Mówi o ośrodku "to mój drugi dom". Bo jest świetnie, wszyscy o nią dbają, jest wesoło - no i wspaniałe jazdy pod okiem profesjonalisty. Gorąco polecam!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama