Reklama

Pamiętnik stajenny

03/05/2012 11:41
Do stajni przyjechałam razem z Agatą i Olą przed 11. Stwierdziłyśmy jednogłośnie (razem z instruktorką), że w taki upał nie ma co się męczyc na placu, więc postanowiłyśmy pochejać nad staw na oklep i się trochę popławic. Ja miałam wziąc Witka, Agata Melcię, a Ola Dudka. Niestety na Witka każdy pas jest za duży, a całkowicie na oklep nie ma sensu jechac, gdyż miałabym całe bryczesy w jego włosach więc jako jedyna musiałam jechac w siodle. Wyczyściłam Witolda na Myjce i go osiodłałam. Po jego oczkach i uszkach było widac, że ma dzis bardzo dobry humor :). Do stajni przyjechała również Karolina oraz Malwina - koleżanka ze szkoły Karoliny, Oli i Agaty.

Ja Ola i Agata wsiadłyśmy na konie, a pani Iga, Karolina oraz Malwina szły obok nas na piechotę. Witold był bardzo zadowolony - uszka miał postawione, wyciągał szyjkę i nóżki, jak nigdy. Byłam cała w skowronkach ;) Kiedy dojechałyśmy do placu budowy, pani z dziewczynami poszły na skróty, a my musiałyśmy przejechac autostradę na około. Kiedy dojechałyśmy do lasu i spotkałyśmy resztę skręciłyśmy w pierwszą ścieżkę na prawo i pokonałyśmy rów z wodą. Nikomu nie sprawiło to problemu. Następnie jechałyśmy cały czas prosto, aż do stawu. Wjechałyśmy do wody i zaczęłyśmy po niej drodzic. Pani Iga poprosiła abyśmy objechały dookoła wyspę w stawie. Ola jadąca na Dudku miała najłatwiej, gdyż miała dużego konia, Witek i Mela to kucyki i ja z Agatą musiałyśmy podciągac nogi do góry, aby ich nie zamoczyc. Przy wysepce woda sięgała kucykom prawie po brzuchy :). Później pani kazała nam po kolei wjechac na wyspę (ta wyspa to taki pagórek). Najpierw stępem, a za drugim razem kłusem. Było cudownie. Po zjechaniu do wody z górki Witek się rozkręcił i poniósł mnie galopem aż do samego brzegu. Myślałam, że się poślizgnie i wywalimy się, ale Witek miał dobrą przyczepnośc ;D Nigdy nie zapomnę tego dnia. Muszę dodac, że Karolina przez cały czas robiła nam fotki, więc tylko kiedy będę mogła, to je dodam :)

Po powrocie umyłyśmy konie na myjce, a potem zaprowadziłyśmy je na padok. Myślałam, że to najszczęśliwszy dzień w moim życiu... Niestety kiedy podeszłam z dziewczynami do boksu Macieja zobaczyłyśmy, że jest cały spocony i leży na słomie. Wtedy pani powiedziała nam, że Maciek bardzo źle się czuje i prawdopodobnie dzisiaj zostanie uśpiony, aby mu ulżyc... To było straszne, łzy napłynęły mi do oczu, ale wiem, że ta decyzja jest słuszna. Maciek przeżył u nas szczęśliwe trzy lata u boku jej wielkiej miłości - Melanii, otoczony troskliwą opieką. Poszłyśmy szybko nazrywac mu mleczy, gdyż tylko to chciał jeśc. Usiadłyśmy u niego w boksie i żegnałyśmy się z nim, karmiąc go mleczami...

KOCHAMY CIĘ MACIEJ ;(
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Lys Royal 2012-07-05 23:40:26

    Smutne ; Biedny konik ... ale cóż, na wszystkich kiedys przyjdzie pora. A wpis bardzo fajny. Zostawiam 5 :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dunia798260 2012-05-12 15:48:38

    Smutne, bardzo smutne, ale no cóż nikt nie żyje wiecznie. Współczuję.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    KucSzetlandzki 2012-05-10 19:46:34

    Smutne, że konik musiał odejść :"( Współczuję Wam :( Ale, jeżeli to miało ulżyć mu to było to dobre rozwiązanie...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama