Niezwykły koń, najlepszy w Australii możliwe, że i na całym świecie. Startował w 42 gonitwach, z czego wygrał 36 pokonując najwybitniejsze konie tamtych czasów. Robił to w nieznanych miejscach, zaraz po męczącej, długiej podróży, w obcym klimacie. Był niepozornym kasztanem, który jednoczył Austalijczyków we wspólnym okrzyku zwycięstwa. Było to w czasach Wielkiego Kryzysu. Umarł mając zaledwie 5 lat, krótko po swojej najlepszej wygranej. Urodził on się 4 paździrnika 1926 roku w Nowej Zelandii. Był na tyle brzydki, że stajenni nazywali go "żyrafą" lub "osiołkiem". Kupił go Harry Telford, który pomimo opinni innych uważał, że podjął dobrą decyzję. Nadał mu imię, które kiedy pozna się jego znaczenie widać, żę miało mu pomóc. Phar Lap znaczy bowiem "Błyskawica". Pierwszy wyścig poszedł mu fatalnie. Był to krótki dystans, który jak się później okazało był jego piętą Achillesową. Na metę przybiegł ostatni. Po jakimś czasie koń ten zaczął powoli piąć się w górę. Wygrał Derby AJC- najważniejszy wyścig państwowy koni 3-letnich. Po tej gonitwie wygrał jeszcze 14 innych z rzędu. Ciągle bił krajowe rekordy różnych torów. W Pucharze Melbourne, w której już kilkakrotnie był faworytem dostał największe obciązenie mające utrudnić mu przybiegnięcie w najlepszym czasie. Dużo z gonitw, które wygrał przeszło do historii. Dla przykładu gonitwa w Caulfield, w roku 1931 roku. Padał wtedy deszcz, tor był niezwykle śliski i mokry, a na dodatek Phar Lap stracił 91 metrów na starcie. Nie przeszkodziło mu to jednak w wygranej! W 1930 roku, gdy jego właściciel prowadził sowjego podopiecznego do stajni, przejechał obok nich samochód, z którego ktoś kilkakrotnie oddał strzały. Koniowi na szczęście nic się nie stało. Tego samego dnia wygrał gonitwę o 10 długości. Gdy przyszła chwila, że Phar Lap wygrał już wszystkie gonitwy w Australii przyszła pora na podbój Ameryki. Niestety zdąrzył wystartować tylko w jednej cięzkiej gonitwie, po której zmarł oparłwszy głowę na kolanach swojego właściciela. Najprawdopodobniej przyczyniła się do tego kolka. Cała Australia była pogrążona w żałobie, po koniu który niósł nadzieję i radość. Opłakiwała go niemal jak człowieka, bohatera narodowego.
Komentarze