Od gówniary zawsze wiedziałam, że konie są moją pasją tym co mnie fascynuje. Jeżdżę konno już od roku , a modle się o piękną klacz od kiedy mnie nauczyli pacierza. Po zmówieniu pacierza o piękną klacz położyłam się spać. To był piękny sen, a to było tak :
26 marca o godzinie szóstej pięć obudziłam się jak zwykle w urodziny, lecz ten dzień był wyjątkowy, jakiś inny. To były 18-naste urodziny. Perfekcyjny dzień jak co roku zawsze zaplanowany od góry do dołu postanowiłam, że pojadę do pana Wiesława porobić Banicji koreczki z grzywy. Oczywiście nie odmówił. Zrobiłam banicji koreczki o do tego cieniutkie warkoczyki na ogonie. Banicja wyglądała przepięknie, jednak mi czegoś brakowało. Wyczyściłam ją przyniosłam siodło i ogłowie. Postałam z nią z dziesięć minut w boksie i zabrałam się za siodłanie. Osiodłałam ją i bastylię zawołałam pana Wieśka i w drogę. Jak zwykle zapytał się którędy jedziemy. z zniesmaczoną miną odpowiedziałam obojętnie i pokierował konie w stronę mojego domu. Całą drogę był jakoś dziwnie zadowolony i nie wiedziałam o co mu chodzi. Zresztą wszystko było dziwne bo nawet tata mi życzenia złożył i był dziwnie ucieszony. W sumie siedziałam w stajni 4 godziny zanim porobiłam koreczki i warkoczyki specjalnie podjechaliśmy pod dom i Wiesiek powiedział że mają z ojcem dla mnie niespodziankę. Zszokowana zeszłam z banicji i kazali mi iść do obórki, ale najpierw do stodoły. a tam było siodło ogłowie i trzy przyczepy siana. Weszłam do obórki (w sumie do stajenki), a tam zobaczyłam swoją ukochaną siwą arabkę, którą załatwił Pan Wiesław, a tata ją kupił. To był tak wspaniały prezent, że chciałabym aby tak było naprawdę za rok. chociaż wiem, że marzenia się spełniają to w to nie wierzę, że się spełni. Dopiero jak sama zarobie pieniądze i kupie to wiem na pewno, że będzie koń.
Komentarze