Tak!Chyba każdy kto był na pierwszej lekcji konnej wie jak się czułam: podniecona!! Niby nic takiego, bo wiele razy wcześniej spotykałam się z wierzchowcami. Byłam z koleżanką, która już "zaliczyła" kilka jazd. Miałam wsiąść na klacz- Herezję. Jest to piękny koń małopolski. Najpierw jeździłam stempem na ląży, a potem bez niej. Następnie wraz z lążą kłusowałam. Jakie to było fajne, aż nie wiem co napisać!
Komentarze