Reklama

Pierwsze poznanie z koniem

30/11/2010 19:10
W którąś ciepłą, październikową sobotę wybrałam się wraz z moją przyjaciółką Martą i jej mamą na konie. Zawsze jeździmy w tym samym ,,zestawie,, Świeciło słoneczko, wiał lekki wiatr - chyba każdy pomyslałby: ,, tak. To idealny dzień na teren,, . Podróż samochodem do oczekiwanego miejsca trwała 1 godzinę, która dłużyła nam się w nieskończoność. Wkońcu dojechałyśmy. Szybko poleciałyśmy do plecaków , z których wyciągnęłyśmy smakołyki i pognałyśmy na pastwisko , gdzie znajdywały się konie. Marta poszła ze mną, bo Kaszmir - koń na którym miała jeździć był już na maneżu.

Marty Mama powiedziała, żebym wzięła pewną klaczkę, ale widząc , że ta jest taka uparta - zrezygnowałam. I posłuchałam rady właściciela stajni i postanowiłam wziąć Gaję. Okazało się, że ta, w przeciwieństwie to pierwszej klaczki jest niesamowicie grzeczna i posłuszna.. Zachwyciłam się nią już gdy z chęci , postawionymi uszami szła do przodu jakby nie mogła doczekać się jazdy ;) Przy czyszczeniu była równie niesamowita. Byłam w szoku... Już po wyczyszczeniu i osiadłaniu wieszłyśmy na chwilę na maneż gdzie postanowiłam, na sposób naturalny zapoznać się z Gają , a potem chwilkę pokłusowałyśmy.

Aż wkońcu wyjechałyśmy w długo oczekiwany teren.. Pierwszy jechał logo z Marty mamą, a za nimi Marta z Kaszmirem lub ja z Gają .. było różnie , bo zamieniałyśmy się miejscami w zastępie. Oczywiście jak to logo-rasista, kasztanowy wałaszek musiał atakować 2 siwki : Kaszmira i Gaję. Przeszliśmy do galopu. Logo - galop , Kaszmir - kłus, a Gaja - galop. Robiła to o co ją prosiłam.. Chociaż widziała, że koń przed nią kłusuje ona i tak galopowała tak jak pierwszy , prowadzący koń , w tym wypadku - logo ;) Potem po 15 minutach proszenia Marty mama dała się namówić, żeby to Marta prowadziła zastęp ;) Zobaczyłyśmy idealnie prostą ścieżkę i zaczęłysmy galopować.. ;) Zza zakrętu wyłonił się samochód, więc przeszyłyśmy do stępa. Jeszcze chwile jechałyśmy przez las , aż zobaczyłyśmy to .. To było piękne.. niesamowite. i niedoopisania. Przed nami znalazła się łąka .

Tuż za nia zachodziło słońce.. a na niej biegały zające i sarny. Ja i Marta trzymając się za ręce , podziwiając widoki i ciesząc się chwilą jechałyśmy w milczeniu przez łąkę i jak to my w myślach narzekając, że jak mogłyśmy nie zabrać apartu. Aż przed nami zobaczyłyśmy górkę.. Ba.! nawet wielką, niemalże pionową górę ;) Marty mama postanowiła skorzystać z okazji i chciała pocwałować na tą gókę, ale nie byłybysmy to my gdybyśmy też nie chciały. Znowu po chwili namowy Marty mama zgodziła się. Nie musiałam nawet dawać łydki Gai , gdy ona sama ruszyła cwałem pod górkę.. Złapałam się tylko jej ciepłej , nagrzanej szyi i zamknęłam oczy , a gdy je otworzyłam stałam już na górze. Było niesamowicie, a że konie nie były zmęczone postawnowiłyśmy to powtórzyć.

Byłyśmy w szoku, że konie nie chcą pędzić do stajni, która znajdowała się w pobliżu górki, bo prawdę mówiąc mogły zrobić to w każdej chwili. Po 2 wjeździe powoli zjechałyśmy z górki i udałyśmy się w stronę stajni. Gdy już zciągnęłam kantar i podkładkę Gai wypuściłam ją na maneż ,żeby się napiła. Ale ona nie chciała. Chciała zostać ze mną.. Chodziła za mną krok w krok.. Poczułam , że to jest to. Że to miłość.. Miłość , która była tak silna... Silniejsza niż wszystko .. Wzięłam ją i zaprowadziłam na pastwisko. Ale ona nie chciała mnie opuścić.. Jakby pomimo wysiłku nadal brakowało jej jazdy.Byłam pewna.. Ona nie chciała mnie zostawić. Przytuliłam ją , pocałowałam, dałam smakołyka. Prawie się rozpłakałam.. Ona stała i tymi swoimi pięknymi oczami patrzyła na mnie z nadzieją.

W końcu widząc, że to koniec poszła do innych koni.. Niesamowite. to był dla mnie szok. Wiedziałam, że można zaprzyjaźnić się z koniem, że to jest niesamowite. Ale sama nigdy tego nie dośwaidczyłam. Aż do teraz. A ostatnio byłam znowu i Gaja ma zerwane ścięgno. Ale będę czekać.. Będę czekać na to, aż wyzdrowieje, żeby znowu ją dosiąść i poczuć to co obydwie czułyśmy tamtej soboty. Bo wiem, że ona czuła to co ja. A to co czułam. To było piękne, piękne zaufanie, przyjaźń..a powiedziałabym, że nawet miłość.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Olleczka 2011-02-01 16:59:50

    a Ty myślisz, ze jest jedna łąka? :*

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Karolla 2011-01-31 00:05:24

    Marta, napisała, że ominęłyście łąkę ze względu na to, że przebywające tam sarny mogły spłoszyć konie, a ty napisałaś, że pojechałyście przez łąkę kłusem i to jeszcze trzymając się za ręce...Co za romantyzmxD ;D xD ;D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Olleczka 2011-01-04 19:03:38

    NIe no wcale ;D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama