Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Fajnie, ale faktycznie nie napisałaś, co zrobić, żeby zagalopować :)
ja swój pierwszy galop miałam na lonży w pełnym siadzie i bez trzymanki(nawet wodzy w ręku nie miałąm, tylko ręce w bok) . tak miałam trzy jazdy. potem (w innej stajni, moim zdaniem lepszej o dwa nieba) galop "rozpoznawczy" (by instruktorka wiedziała z czym ma do czynienia) na lonży, a następnym razem już sama z innym instruktorem, najpierw po kole, a potem po całej hali. najpierw instruktor powoli i dokładnie powiedział mi jak zagalopować, a potem kazał przenieść wiedzę do praktyki i zagalopować. miałam świetnie zajeżdżonego konia, mega wygodnego i galopującego (pode mną) za stępa. mimo moich czarnych scenariuszy udało mi się przykleić do siodła, było wspaniale. nie ma co się bać - jeśli ufasz instruktorowi.
we wszystkich stadninach w jakich bylam jak uczyli kogos galopu to na lonzy no ale ok ; ) to faktycznie krotki ten wpis ale co tam ; )
U mnie to było właśnie inaczej niż opisałaś. Galopowałam po raz pierwszy w pełnym siadzie. Nagle przestałam panować nad koniem, ze strachu przechyliłam się do przodu, żeby złapać się grzywy, znalazłam się na twardszej części siodła- i już na ziemi :)
faktycznie krótko i zwięźle ;)niedługo jadę na obóz jeździecki i jeszcze nigdy nie galopowałam poza jednym razem kiedy przez przypadek za mocno popędziłam konia ;)jeśli byłabyś tak miła mogłabyś się rozpisać i napisać mi prywatną wiadomość ;)
Tak, zapomniałam :)Dzięki za szczery komentarz! :*
Nie napisałaś co zrobić, aby zagalopować. Ale ogólnie to spoko.
Fajnie, ale faktycznie nie napisałaś, co zrobić, żeby zagalopować :)
ja swój pierwszy galop miałam na lonży w pełnym siadzie i bez trzymanki(nawet wodzy w ręku nie miałąm, tylko ręce w bok) . tak miałam trzy jazdy. potem (w innej stajni, moim zdaniem lepszej o dwa nieba) galop "rozpoznawczy" (by instruktorka wiedziała z czym ma do czynienia) na lonży, a następnym razem już sama z innym instruktorem, najpierw po kole, a potem po całej hali. najpierw instruktor powoli i dokładnie powiedział mi jak zagalopować, a potem kazał przenieść wiedzę do praktyki i zagalopować. miałam świetnie zajeżdżonego konia, mega wygodnego i galopującego (pode mną) za stępa. mimo moich czarnych scenariuszy udało mi się przykleić do siodła, było wspaniale. nie ma co się bać - jeśli ufasz instruktorowi.
we wszystkich stadninach w jakich bylam jak uczyli kogos galopu to na lonzy no ale ok ; ) to faktycznie krotki ten wpis ale co tam ; )