Reklama

Pierwszy galop, moje stanowcze – nie!

13/12/2011 08:41
Kilka dni temu na forum galopuje.pl wypowiedziałem się negatywnie i stanowczo na temat pierwszego w życiu galopu, który zamiast na ujeżdżalni odbywa się w terenie.
Spróbuję krótko uzasadnić dlaczego. Obecnie jeżdżę na bardzo szybkim koniu, poniekąd owo uzasadnienie wynika z doświadczenia, również z jazdy na wielu różnych innych i wielokrotnego prowadzenia w przeszłości zastępu. Wypada także w tym miejscu przyznać się do upadku kiedyś z konia w galopie i połamaniu kilku żeber(bay, przygodo na kilka miesięcy). Nie wszystko jest więc cacy jak widzicie.
Po kolei:
1. Koń w terenie reaguje na znacznie więcej bodźców niż na ujeżdżalni, którą zna.
Jest wtedy bardziej niespokojny, co objawia się częstym rozglądaniem,
czasem uskokiem w bok a zdarza się, że poniesieniem. Znam przypadek gdy jazda w
zastępie, skończyła się (wcale nie dla nowicjusza) poniesieniem przez klacz aż do
stajni, podczas gdy pozostali pośpiesznie dotarli tam 20 minut później.
2. Teren, jak sama nazwa wskazuje bywa często nierówny, stąd galop konia jest mniej wygodny-
przecież nie bez powodu jeździmy w półsiadzie.
3. W zastępie, bywa i tak, że konie galopując zaczynają się ścigać przechodząc do cwału.
4. Czasem dany koń zaczyna galop spokojnie, ale gdy ma tyle przestrzeni przed sobą, nabiera ochoty na
przyspieszenie, aby ostatecznie dać upust energii.

A co w tym czasie z nowicjuszem, który nigdy nie galopował?

1. Wątpliwa równowaga w półsiadzie plus częste gubienie strzemion.
2. Bak umiejętności skrócenia konia w galopie.
3. No i przyjemność pierwszego galopu i przejścia do cwału.

Nie mam zamiaru tą pisaniną zniechęcać w ogóle do jazdy w terenie, wręcz przeciwnie, ale mim zdaniem pierwszy wyjazd powinien być spacerem, a dopiero następne (w miarę zdobywanych umiejętności) niech oznaczają się większą trudnością.
Poza tym jak już wspomniałem, jazda odbywa się najczęściej w zastępie i każdy prowadzący wie, że taki wypad w teren dostosowuje się do najsłabszych jeźdźców. Nie słyszałem nigdy protestów z tego powodu tych lepiej jeżdżących- to taka zwykła etyka jeździecka, bo przecież kiedyś każdy z nas musiał zaczynać swoją przygodę.
Nie wyobrażam sobie aby para prowadząca (dobrze jeżdżący, najbardziej doświadczony jeździec i koń który już w przeszłości wykonywał to zadanie wielokrotnie, jest odważny, nie ma problemów ze współpracą z jeźdźcem i potrafi utrzymywać równy rytm we wszystkich chodach) dopuszczała świadomie do sytuacji które opisałem wyżej. Taka para prowadząca będzie dbała o nie rozwijanie zastępu, kontrolowała tempo, jeździec będzie reagował natychmiast na okrzyk z tyłu, stosował ogólnie przyjęte i zrozumiałe dla wszystkich znaki, wnikliwie obserwował teren przed, ostrzegał głosem przed niebezpieczeństwem pozostałych itd., ale wszystko to jeszcze nie chroni dostatecznie nowicjusza.
Powiedźcie mi gdzie znaleźć czas, w takim pierwszym w życiu galopie na podziwiane widoków, jak niektórzy piszą, a szczególnie podaję kontestacji owo uczucie wiatru we włosach (z kaskiem na głowie).

Mam też nadzieję, że całe uzasadnienie nie wypadło na zasadzie „nie bo nie”, wobec czego proszę zamiast głosowania o ewentualny komentarz:-)
Pozdrawiam
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    sliwka19 2012-09-16 11:46:43

    Popieram i uważam, że pierwszy galop ucznia w terenie świadczy o nieodpowiedzialności instruktora.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    sliwka19 2012-09-16 11:46:28

    Popieram i uważam, że pierwszy galop ucznia w terenie świadczy o nieodpowiedzialności instruktora.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ewelina&Bestia 2012-01-17 18:42:55

    Wiatr we włosach- przecież to (oczywiście) tylko poetycka przenośnia, przynajmniej wg. mnie. Sama się tego typu metafor często dopuszczam w swoich tekstach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama