To było piękne, letnie popołudnie. Jak zwykle wakacje spędzałam na działce na mazurach. Podjechałam do stajni. Tam czekała na mnie znajoma - Agata, jej mama i p. Leszek. Przyprowadziliśmy i osiodłaliśmy konie. Najpierw podjechaliśmy na pobliską łąkę. P.Leszek kazał nam się ustawić. Gdy zrozumiałam co się dzieje rykną START! Konie ruszyły szybkim galopem. Byłam zachwycona. Po policzku pociekły mi łzy ( z radości i przez wiatr, który wiał niemiłosiernie). W pewnym momencie pomyślałam WOLNIEJ... po chwili krzyknęłam : CO JA GADAM? ŚCIGAMY SIĘ!!! SZYBCIEJ! Na mecie byłam druga. Od tego dnia galopowałam codziennie i zaprzyjaźniłam się z Agą. To był świetny dzień. Nigdy go nie zapomnę....
Super :)
Fajna bajeczka i jaka długa :))