Reklama

Pierwszy raz na grzbiecie konia

21/08/2012 13:33
Miałam jechać na festyn, a tam miało być też oprowadzanie na koniu. Kiedy tylko wsiadłam do auta, serce kołotało jak szalone. Poczułam ucisk w sercu. Miałam wtedy ok. 5 lat, a to było jedno z moich pierwszych spotkań z prawdziwym koniem. Kiedy tylko przyjechaliśmy na miejsce, znienawidzone słowo- KOLEJKA. Czyli że musiałam czekać. Był to duży, czworokąt na którym stał koń. Chwyciłam rodziców za rękę, wtedy jeszcze tego nie wiedziałam ale ze zdjęć dzisiaj osądziłam, że to był arab.Tata powiedział, że to duży konik i ja jestem za mała. Jednak ja już wtedy wtedy zdecydowałam. Chciałam NA NIM jeździć. Kiedy znalazłam się tam, założyli mi toczek i posadzili mnie na siodło. Postanowili mnie oprowadzić dookoła. Ja przytuliłam się do grzbietu konia.
Z 30 minut później właściciel konia puścił uzdę i pokazał mi, jak zsiąść. Ja oczywiście MUSIAŁAM potem powiedzieć tacie, że chcę mu dać trochę trawy. I dałam. Kiedy spytałam się jak ma na imię usłyszałam: Miko.
Miko- pierwszy koń na którym siedziałam. Mimo że miałam 5 lat, to wiedziałam, że muszę jeszcze kiedyś zacząć jeździć. I byłam w wielu stadninach. Ta, w której teraz jestem jest idealna.
Miko, Miko- ten cudowny, gniady arab.
Dla mnie prawie każdy koń będzie jak Miko i nic tego nie zmieni.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama