Reklama

Pierwszy upadek z konia

galopuje.pl
07/04/2011 22:09
Moja historia jest związana z moim własnym koniem - Dragonem. Dostałam go 15.05.2009 r. Było idealnie. Dragon dobrze chodził pod siodłem, był chętny do pracy. Wszystko było dobrze.. dopóki nie nadszedł 17.06.09r. na początku ten dzień był jak każdy inny, szkoła, dom, koń (jazda), postanowiłam, że wsiądę na oklep, i to był chyba ten błąd. Gdy wsiadłam, koń niespodziewanie ruszył galopem na duży padok, w ogóle nie zważając na to, że ja jednak na nim siedzę (warto też zaznaczyć, że zupełnie wtedy nie umiałam jeździć). Do dzisiaj nie pamiętam co wydarzyło się potem. Z opinii świadka (siostry) podobno Dragon zaczął brykać, skakać, biegać. Utrzymałam się, ale nie na długo. Spadłam, straciłam przytomność. Obudziłam się dopiero w samochodzie, pamiętam, że było mi strasznie zimno, choć było ciepło (w końcu był już czerwiec ;) ) w szpitalu zrobili mi prześwietlenia i okazało się, że miałam wstrząśnienie mózgu. Obudziłam się na drugi dzień w szpitalu, na początku nie wiedziałam gdzie jestem. Na oddziale leżały jeszcze miłe panie które ciągle zadawały mi pytania, nie dając mi chwili spokoju ;) Dopiero po południu wróciłam do domu, cały dzień chyba przespałam gdyż nie pamiętam, abym cokolwiek robiła. Tak zakończyła się moja pierwsza niemiła (przez pierwszy tydzień miałam uraz, ale z czasem minął ;) ) a zarazem pouczająca historia :)
Zdjęcie przedstawiające naszą parę :)
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Koniara1718 2011-04-26 16:08:57

    Mi upadki zdarzają się stosunkowo rzadko. Ale swój pierwszy upadek pamiętam do dziś. To było 4,5 lata temu. Mój...chyba drugi galop. Spadłam z upartej i złośliwej Iwki-hucuła. Galopowała i nagle przy jednym z rogów hali gwałtownie skręciła. A mnie siła wyrzutu po prostu zepchnęła z siodła;p

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    emir 2011-04-10 09:06:22

    akurat pierwszego nie pamiętam, miałem ich może 100 , a może 200 ..trudno teraz zgadywać ( żaden mnie nie zniechęcił) , ale jeden utkwił mi w pamięci ; było to w trakcie dodanego galopu siedziałem jeszcze poprawnie w siodle , jednak już wiedziałem, że wylecę jak z procy i... starałem się dobrać jak najbardziej mało bolesną wersję kontaktu z ziemią , oczywiście trwało to ułamki sekund , dodam jeszcze - nie jestem jasnowidzem i wydaje mi się , że tak się dzieje na skutek błyskawicznej oceny sytuacji + odrobina intuicji. Mój pierwszy koń nazywał się Dragon , oczywiści czuję do Niego sentyment , jednakże zupełnie nie nadawał się do jazdy wierzchem i tym bardziej do nauki .. jakiejkolwiek .. no chyba orania pola??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama