Świat rozwija się w zawrotnym tempie, coraz szybciej działamy, a to powoduje upraszczanie niektórych procesów. W coraz większym stopniu zaczyna nas wyręczać elektronika, dzięki której nasze życie jest prostsze. Niektóre gadżety ułatwiają nam komunikację i przyspieszają wymianę informacji, inne poprawiają bezpieczeństwo, jeszcze inne wyręczają nas w pracy, myśleniu, pamiętaniu. Gdzie jest granica? Do napisania tego tekstu natchnął mnie pewien jeździecki gadżet, który nie tylko wprawił mnie w stan osłupienia, ale także skłonił do refleksji: Jak jeździectwo będzie wyglądało za 10 - 20 lat? Na załączonym zdjęciu widać coś co przypomina ostrogę, jest to „alarm zadartej pięty”. Celowo nie podaje nazwy producenta. System działania jest prosty – kiedy pięta idzie w gorę to włącza się alarm, opuszczasz piętę to przestaje.. Zdaniem wynalazcy tego gadżetu jest to wspaniała pomoc dla instruktora, który już nie musi zwracać uwagi na piętę i może skupić się na innych elementach treningu. Pozostaje pytanie: co dalej? Może dojdziemy do etapu, kiedy całe nasze ciało będzie miało pozakładane czujniki, a w uchu komputerowy głos będzie wydawał polecenia: „łokcie bliżej ciała”, „cofnij kolano”, „nie garb się”. Obawiam się jednak, że wtedy zamiast jazdy w rozluźnieniu będziemy świadkami czegoś dokładnie odwrotnego. Będziemy się spinać, żeby zaspokoić jakiś mały czujnik. Instruktorzy używający określenia „pięta w dół” powinni wytłumaczyć swoim kursantom, że tak naprawdę chodzi o rozluźnienie kostki i zlikwidowanie napięcia w tej części nogi. Skupianie się na czuciu konia jest zawsze lepsze niż na „wyglądaniu”. A może tak źle nie będzie i to tylko sezonowy gadżet?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
co to jest lepiej naprawde nauczyć się robić piętę w dół :(
nie to już jest przesada . Boję się tej przyszłości
No niby fajnie, ale jak wcześniej wspomniane, co jak siedzimy na płochliwym koniu? Poza tym skoro ktoś się uczy jeździć konno, to musi sam z siebie skupić się na tych małych fragmentach bo bez tego nie da rady. Wiadomo że to musi wejść w nawyk, no ale bez przesady. Też się boję co będzie z tą przyszłością. Szczerze mówiąc - masakra!
Załóżmy że to coś jest zakładane na stałe, jedziesz w teren w tych butach co zawsze z alarmem, wjeżdżacie do lasu z krzaków wyskakuje jakiś lisek a Twój koń jest płochliwy, zadzierasz piętę i do tego wszystkiego zaczyna Ci coś "alarmować" u nogi... Dalsza część scenariusza chyba jest jasna ..
Dla mnie to jest przerażająca jak tak czytam to aż boję się tej przyszłość. Z drugiej strony jednak żeby nie tyle pracy włożonej w jeździectwo aby usłyszeć te słowa od trenerki "było super ", "bardzo dobrze " to jaki cel będą mieli ludzie którzy będą mieli takie buty skoro zawsze będzie idealnie... bez sensu.
Myślę, że jak wiele głupich wynalazków ten też powstał dla KASY i pozostanie na rynku o tyle, o ile rybki chwycą przynętę... A tak z innej beczki - wyobrażam sobie zadziałanie tego paskudztwa na płochliwym koniu :)) S U P E R ....
co to jest lepiej naprawde nauczyć się robić piętę w dół :(
Okropne i konia to też stresuje : (
nie to już jest przesada . Boję się tej przyszłości