Witam ponownie po dłuższej przerwie. Na razie nie było czasu na odpoczynek. Całe wakacje pod znakiem startów, m.in. w Drammen, gdzie z kadrą wywalczyliśmy 3 miejsce w Pucharze Narodów. Następny wyjazd wiązał się z kwalifikacjami do olimpiady w Londynie, gdzie również zajęliśmy 3 miejsce. W przeciwieństwie do wielu kolegów i koleżanek nie wystąpiłem jednak na Mistrzostwach Polski w skokach w Olszy, ponieważ w tym samym czasie przebywałem na zawodach w Megeve we Francji, na zaproszenie organizatorów. Była to pierwsza edycja tej imprezy, w której brali udział różni reprezentanci z wielu krajów, z Europy, a także USA. Co ciekawe, zawody te były rozgrywane w górach – 1500 metrów nad poziomem morza. Zabrałem tam ze sobą 4 konie, m.in. Caballusa, który chodził na zero. Nie odnotowałem tam co prawda wielkich wyników, raz byłem 8-my, raz 10-ty, a w Grand Prix zająłem 12 miejsce. Nie taki jednak był cel mojej wyprawy. Na zawody zabrałem konie, które dopiero nabierają doświadczenia. Ogólnie występ uważam za bardzo udany.
Ostatnie zawody, w których brałem teraz udział, to zawody ogólnopolskie w Michałowicach pod Krakowem, w których triumfował Jarosław Skrzyczyński. Tam również zabrałem młode konie, ponieważ Caballus już przygotowuje się do Mistrzostw Europy w Hiszpanii, które już niebawem. W Michałowicach występowałem w podwójnej roli, bo nie tylko jako zawodnik, ale i trener. Zabrałem tam ze sobą kilku swoich podopiecznych. Podsumowujac, organizatorzy stanęli na wysokości zadania, zaprezentowali pełen profesjonalizm. Co do występów, to bardzo dobrze oceniam Jarosława Skrzyczyńskiego, którego jestem wiernym kibicem, mimo, że sam jestem zawodnikiem. W mojej ocenie jest jednym z najlepszych jeźdźców w kraju. Pochwały należą się też Mściwojowi Kieconiowi, który też jeździł na młodych koniach. Jego klacz Urbane też przygotowuje się już do ME.
Komentarze