:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Imprezy jeździeckie, POCHOPNA DECYZJA - zdjęcie, fotografia
Patrycja - blog 04/12/2013 16:23

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem przeniesienia konia do innej stajni. Zmieniłam szkołę i nie mogłam poświęcać już tyle czasu na dojazdy i pobyt u mojego pupila. Szukałam czegoś bliżej, gdzie można by bez problemu dojechać na rowerze, lub po prostu dojść spacerkiem. 


Gdzieś tak na początku marca, w czasie rowerowej przejażdżki, trafiłam do małej wioski położonej kilka kilometrów od mojego domu. Około dwudziestu chałup z lat 70-tych i klika nowych siedlisk, powstałych po roku 90-tym. Były to głównie , jak ja to nazywałam „hacjendy” weekendowe warszawiaków. Wszystkie ogrodzone wysokim parkanem. Co kilka metrów ostrzegawcze tablice z napisem „Security”.... A swoją drogą, to ciekawe dlaczego ludzie uciekając z miejskiej niewoli zamykają się w kolejnej, tyle tylko że w innym, niby odludnym miejscu..? Dojeżdżałam do końca wsi, gdy pod lasem zobaczyłam trzy konie. Biegały po ogrodzonej, dość dużej łące, co chwila przystając i łapiąc w nozdrza wiosenne powietrze. Podjechałam bliżej, zsiadłam z roweru i z ciekawością zaczęłam się im przyglądać. Dwie gniade, rosłe klacze i skarogniady ogier huculski. Były w bardzo dobrej kondycji. Czyste rozczesane grzywy i wypielęgnowane kopyta , bardzo dobrze świadczyły o ich właścicielu. Stałam tak około dwudziestu minut, gdy z pobliskiego domu wyszedł mężczyzna. Sprężystym krokiem podążał w moim kierunku. 


- Dzień dobry...! - jego głos zabrzmiał dość ostro... Podobają Ci się moje koniki...? 

- Dzień dobry...! - odpowiedziałam...Śliczne zwierzęta i tak dobrze utrzymane..! 

- Te klacze, to z toru...Kupiłem za niewielkie pieniądze...A hucuła dostałem w spadku...Straszny z niego wariat! Będę go musiał wykastrować- mężczyzna wyraźnie się rozkręcał. Widać było, że nieczęsto trafiała mu się okazja porozmawiania o koniach- jestem już umówiony z weterynarzem na początku maja- spojrzał na mnie i ciągnął dalej - to mój znajomy i dobry fachowiec. Specjalista od kastracji... 

- A Ty pewnie tam z osiedla -wskazał ręką na widoczny z daleka komin kotłowni. 

- Tak, mieszkam tam z rodzicami od kilku lat, ale każdą wolną chwilę spędzam w stajni lub na wypadach rowerowych po okolicy... 

- A, to macie stajnię?- z wyraźną radością przerwał w pół zdania. A gdzie? 

- Nie, mam tylko konia i trzymam go w pensjonacie, kilkanaście kilometrów stąd. Właśnie szukam czegoś w okolicy... 

- Świetnie się składa. Mam wolny boks i jak widać zaczynam dobudowywać kolejne. Możemy zaraz obejrzeć. Zapraszam! Aha! - Grzegorz jestem..! 


- Patrycja - podaliśmy sobie dłonie. Stajnia nie była duża i robiła wrażenie bardzo przytulnej. Widać, że budował ją ktoś, kto znał dobrze końskie potrzeby. Usytuowana na kierunku północ - południe, malowniczo komponowała z pozostałymi zabudowaniami. W środku szeroki korytarz dzielił sześć wymiarowych boksów. Białe, pokryte wapnem ściany, drewniana podłoga i nowe poidła. Wszystko to sprawiło, że w myślach podjęłam już decyzję... 


Następnego dnia pojechałam do pensjonatu. Postanowiłam raz jeszcze wyskoczyć w teren, popatrzeć na rozległe nadwiślańskie łąki, poczuć ich magię. Koń, jak zawsze przywitał mnie głębokim rżeniem. Wyczułam w nim jednak niepokój. Był jakiś nieswój. Patrzył mi głęboko w oczy jakby pytając, co zamierzam z nim zrobić..? Poczułam się niezręcznie. W pensjonacie spędziliśmy pięć lat. Bywało różnie, ale nigdy zarówno konia jaki mnie nie spotkała żadna przykrość. Szczerze mówiąc, było mi głupio... Nie miałam jednak wyboru... Czyszczenie szło mi bardzo opornie. Chciałam, by pobyt w stajni i przejażdżka przeciągnęły się w nieskończoność. Po godzinie byliśmy na wale wiślanym. Marcowy dzień zapowiadał się raczej chłodno. Słońce miejscami próbowało przebić się przez kłębiaste chmury, ale te pozostawały nieugięte. 


Koń szedł bardzo żywym stępem, ciekawie rozglądając się na boki. Od czasu do czasu pochylał głowę pokwikując radośnie. Pozwoliłam mu na tę odrobinę fanaberii; może to ostatni spacer po tych terenach..? Było naprawdę cudownie. Na chwilę zapomniałam o „przeprowadzce”, całkowicie oddając się urokom nadchodzącej wiosny. W tym momencie koń uniósł głowę i trochę zwolnił Skierował wzrok w stronę niewielkiego zagajnika. Spojrzałam również w tym kierunku. Na horyzoncie, jakieś pięćset metrów przed nami pojawiło się stadko saren. Nie był to rzadki widok w tych stronach. Podczas przejażdżek prawie zawsze spotykaliśmy wielu przedstawicieli tutejszej fauny. Najczęściej były to właśnie sarny. Kiedyś „towarzyszył” nam lis, który podążał w bezpiecznej odległości, ciekawie się przyglądając. Widywałam również ślady buchtowania dzików, ale tylko raz udało mi się spotkać lochę z dwoma przelatkami. Na chwilę ukazały się na łączce, by w tej samej minucie zniknąć w gęstwinie tarniny. Rzesze różnorodnego ptactwa były stałym tłem. To stadko saren zachowywało się jednak inaczej. Coś najwyraźniej musiało je zdenerwować. Na pewno nie nasz widok i zapach, gdyż jechaliśmy pod wiatr. Sarny w podskokach zatoczyły kółko i ponownie zniknęły w zagajniku. 


Ruszyłam skróconym galopem. Objechałam lasek i zatrzymałam się na polance z drugiej strony. Po chwili , jakieś pięćdziesiąt metrów przed nami pojawiło się to samo stadko. Stanęły jak wryte. Zelektryzował je nasz widok. Nie uciekały jednak. Zaczęły nawet powoli iść w naszym kierunku, bojaźliwie spoglądając za siebie. Coś jednak musiało je naprawdę wystraszyć, skoro zdobyły się na taki krok. Prowadząca raptownie skoczyła do przodu i pobiegła w kierunku Wisły. Stadko pognało za nią. Odprowadzałam je wzrokiem, gdy koń ostrzegawczo chrapnął. 


- No co się dzieje, stary ? - pogłaskałam go po szyi - przecież uciekły... Prychając i drżąc z podniecenia, koń bacznie spoglądał w stronę zagajnika. Zaniepokoiłam się. W okolicy zdarzały się przypadki kłusownictwa, ale nie słyszałam by miało to miejsce w biały dzień. Z trudem namówiłam zwierzę do ruszenia. Ociągał się, próbował iść bokiem, kilka razy zrobił efektowny zwrot na zadzie... W końcu objechaliśmy zagajnik w dość dużej odległości, ale nie zauważyłam nic szczególnego. 


- No widzisz, niepotrzebnie się denerwowałeś. Wracamy do domu! Byliśmy jakieś dwieście metrów od lasku, gdy koń gwałtownie się odwrócił. Z zagajnika ostrożnie wysunęło się duże szare cielsko. Nie miałam wątpliwości, to był wilk. Przystanął na chwilę i popatrzył w naszą stronę. Następnie schylił łeb i z nosem przy ziemi, pokłusował tropem saren. Zimny dreszcz przeszył tym razem moje ciało. Nie wiem czy bardziej się bałam, czy też byłam zdziwiona? Skąd tu, tak blisko siedliski ludzkich wziął się wilk? 


Galopem ruszyłam do stajni... Kilka dni później dowiedziałam się, że myśliwy z pobliskiego koła odstrzelił właśnie w tym rejonie starego, samotnego basiora, który nad Wisłę przywędrował z Puszczy Kozienickiej w poszukiwaniu łatwej zdobyczy.


Przenosiny zaplanowałam na ostatnią sobotę marca. Wstałam około piątej i choć transport miałam zamówiony dopiero na godzinę jedenastą, chciałam być w stajni wcześniej. Załadunek odbył się bez niespodzianek. Koń spokojnie wszedł do przyczepy. Gdy mocowałam uwiąz, zarżał donośnie. Z wybiegów odpowiedziało mu wiele podobnych głosów ... 


Droga do nowego miejsca zajęła nam około godziny i przebiegła be z większych niespodzianek. Koń prawie cały czas rżał i nerwowo walił nogą w podłogę przyczepy. Na widok nadjeżdżającego samochodu klacze i hucuł uniosły głowy. Zatrzymaliśmy się przed stajnią. Weszłam do przyczepy, a gospodarz opuścił trap. Powoli wycofałam konia. Bacznie rozejrzał się i na widok ciekawskiej trójki, która zza ogrodzenia bacznie mu się przyglądała, donośnie zarżał. 

- Puścimy go tu, na tym wybiegu- właściciel wskazał ręką - jest odgrodzony, więc się nie pokopią, a będą mogły powąchać! 

- Dobrze, jestem bardzo ciekawa reakcji – odpowiedziałam. 

..........

Reklama

POCHOPNA DECYZJA cz. I komentarze opinie

  • Eliza Rumowska 2014-01-15 18:39:45

    ;) raczej,,, mniej niż więcej z tym łowiectwem - o czy świadczy choćby "wilk, który pokłusował za stadem". Mam także nadzieję, że niczyje prawa autorskie nie ucierpiały przy tworzeniu tegoż "dzieła"?

  • łukasz 2014-01-14 23:17:33

    Super opowiadanie ale zastanawiam się nad jednym czy osoba pisząca te opowiadanie ma coś wspólnego z Łowiectwem gdyż operowała gwarą oraz słownictwem myśliwych :)

  • Anna 2014-01-12 11:28:53

    Fajnie sie czytalo opowiadanie, ale co dalej .....????? Jestem ciekawa, bedzie dalsza czesc???

  • Etrahowa Wiedźma 2014-01-12 08:59:18

    Całkiem fajne opowiadanie, chodź na samym początku myślałam, że to jakiś artykuł o podejmowaniu decyzji względem pensjonatu ;)

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Magnetoterapia dla koni -

Zapraszam do skorzystania z szerokiej oferty magnetoterapii dla koni! Zabiegi skracają czas powrotu do zdrowia po kontuzjach, wspierają w treningu,..


Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez galopuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

z siedzibą w ,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"