Reklama

Podróżowanie z koniem

galopuje.pl
21/03/2010 11:28
Większość koni dobrze znosi transport w przyczepach lub koniowozach. Jednakże, aby zapewnić bezpieczeństwo w czasie podróży, potrzebne jest doświadczenie. Konieczne są ochraniacze dla konia i sprawny samochód z przyczepą lub koniowóz. Czasami konie nie lubią być zamykane w przyczepie i mogą stawiać opór. Pamiętajmy, że chcemy, żeby koń wszedł do ciasnej, małej przestrzeni, co może być dla niego przerażające, zwłaszcza, jeśli miał złe doświadczenia w przeszłości.


Konie galeria. Kiedy już stoimy z koniem przed przyczepą staramy się, żeby przyczepa wyglądała zachęcająco, o ile to możliwe. Kładziemy ściółkę na podłodze i pozostawiamy drzwi z przodu otwarte, żeby było jasno w środku. Powieszona siatka na siano w jednym narożniku lub wiadro z paszą pomogą wypełnić koniowi czas. Podczas załadunku i rozładunku zawsze dobrze jest mieć towarzystwo doświadczonej osoby. Sprawdźmy, czy mamy toczek, buty, rękawiczki i kamizelkę ochronną (jeśli taką posiadamy). Nie ciągnijmy konia do przyczepy, ale spokojnie wejdźmy na rampę, prowadząc konia za sobą. Sprawdźmy, czy koń nie idzie za blisko brzegu rampy (mógłby z niej spaść). Jeśli się waha przy wejściu na rampę, trzeba podnieść przednią nogę i postawić kopyto na rampie, a potem zrobić to z drugą nogą przednią. Koń powinien wtedy poddać się i wejść do góry po rampie. Gdy koń znajdzie się już w przyczepie, powinien zostać porządne przypięty. Jeśli wprowadzamy dwa konie, ładujemy najpierw spokojniejszego, drugi nabierze wtedy zaufania, co pomoże mu wejść. Podczas załadunku i rozładunku zawsze okazujemy spokój, ponieważ koń wyczuje nasze podenerwowanie.
W czasie podróży nigdy:
- nie używaj przyczepy, pojazdu lub koniowozu, które nie są w 100% bezpieczne i sprawne
- nie jedź szybko i nie hamuj nagle
- nie podróżuj z dwoma końmi w przyczepie bez przepierzenia dzielącego konie
- nie pozwalaj komuś jechać w przyczepie
- nie stawaj pomiędzy koniem a przepierzeniem podczas pobytu w przyczepie
- nie wprowadzaj konia do przyczepy, nie mając przynajmniej toczka, butów do konnej jazdy i rękawiczek
- nie wprowadzaj konia samemu
- nie spiesz się przy wprowadzaniu i wyprowadzaniu konia
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    DAga 2010-03-28 22:46:05

    Bardzo ciekawa i pouczająca historia, bo ile koni tyle przypadków.Moja przyczepa jest przestronna, jasna (biała w środku) i trochę wyższa. Ponadto ma oświetlenie wewnątrz i czasem przez całą drogę koniom świecimy światło. Trap do wychodzenia z przodu sprawia iż konie bezstresowo z niej wychodzą.Była też przydatna kiedy trzeba było komuś przewieźć konia z chorą nogą do kliniki. Zdjęcie pokaże w galerii

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    redakcja 2010-03-26 13:17:55

    To musiało być dla was straszne...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    stilomm 2010-03-25 17:29:01

    U koni zdarzają się też fobie. Był późny wieczór. Bez problemów wprowadziłem do przyczepki Retorykę; stateczną, 8 - letnią klacz śląską. Obok znajdował się już jej stary towarzysz Roland. Na chwilę poszedłem zmienić okrycie i zabrać dokumenty. Gdy wróciłem z domu, z pożyczonej, bez wewnętrznego oświetlenia przyczepy, dochodziło głośne charczenie i coś w rodzaju kaszlu. Retoryka trzymała głowę wyciągniętą do przodu w dół, z pyska wydobywały się  kłęby śliny ze śluzowatą wydzieliną i z trudem, głośno łapała powietrze. Natychmiast wyprowadziłem konia na zewnątrz i przekonany, iż czymś się zadławiła, zacząłem uciskać jej silnie spoconą szyję. Sprawiała wrażenie, jakby przynosiło jej to ulgę i po pewnym czasie zaczęła rytmiczniej oddychać. Zaczęliśmy więc spacerować i po kilkudziesięciu kółkach przy stajni ustąpił pot i wszystko wróciło do normy. Z wyjazdu tego wieczoru oczywiście zrezygnowałem. Minął ponad rok. Retoryka odbyła kilka "normalnych" podróży i nagle znów wieczór, ta sama przyczepka i jakby skopiowany, przeniesiony w czasie przypadek z zadławieniem. Tym razem, gdy klacz była już "stabilna" udałem się do miejscowego lekarza wet. Nie żyjący już dziś, stary, doświadczony lekarz, po wysłuchaniu mojej opowieści  powiedział: "Nie martw się, ona się tylko zdenerwowała w ciasnym i ciemnym pomieszczeniu". Zestawiłem poprzednie zdarzenie i tak "zadławienie przeszło w klaustrofobię". Dziś Retoryka podróżuje bez problemów w zakupionej przestronnej i jasnej przyczepce, a ja nie odkładam na wieczór wyjazdów z szefową mojego stada.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama